~Natalia,nazajutrz
Bardzo martwię się o Ninę. Lekarze mówią,że nie mają pewności,że przeżyję.Na razie jest w śpiączce.Jestem kompletnie załamana.Leo tak samo.Siedzi cały czas smutny obok mnie i mówi cały czas,że to jego wina. Po części to jest jego wina,ale do cholery,Nina też nie jest bez winy..Wiem,że jest wrażliwa,ale mogła mi powiedzieć. Nie gwarantuję,że bym jej pomogła,ale przynajmniej wiedziałabym o tym. Mam nadzieję,że Nina nas nie zostawi.Mama nic o tym jeszcze nie wie. Wczoraj rano musiała polecieć do Polski,nami miał się zaopiekować tata.Ale nasz kochany tatuś oczywiście ma gdzieś to,że Nina jest w szpitalu i to,że może umrzeć.Przecież nie ma się czym przejmować.. (wyczujcie ten sarkazm) Dla niego zawsze liczyły się dzieci z drugiego małżeństwa,my byłyśmy odrzucone na boczny tor. Nina nie może mnie samej zostawić tutaj,po prostu nie może.Nie dam rady bez niej.To ona wspierała mnie zawsze,jak zerwał ze mną chłopak albo jak miałam dosyć życia.Mimo to,że nie mieszkamy razem,jesteśmy ze sobą bardzo blisko. Nie dałam wczoraj żadnego kontaktu Charliemu.Może się martwi,a może poszedł do kina sam.W sumie,to chyba powinien wiedzieć,że Nina jest w szpitalu.Leo nie jest w stanie nic powiedzieć,więc ja muszę to zrobić przy okazji przeprosić za wczoraj. Zadzwoniłam.
~Charlie
Czekałem wczoraj na Natalię u siebie w domu.Było już grubo po 20,a jej nadal nie było.Nie wiedziałem,czy coś się stało czy po prostu mnie wystawiła.Trudno stwierdzić.Wstałem dzisiaj rano rozmyślając na ten temat,ale dałem sobie spokój.Nie będę się narzucał.. Po chwili usłyszałem telefon.Na ekranie widniało "Natalka". Od razu na mojej twarzy pojawił się uśmiech,a zaraz potem smutek.Ale odebrałem.
-Halo?
-Charlie? -zapytała płacząc
-Tak,to ja.Czemu płaczesz,co się stało? - byłem zaniepokojony
-Nina chciała popełnić samobójstwo
-Co? Czemu? Jak to? Gdzie jesteś? Zaraz będę!
-Wszystko opowiem ci na miejscu. Jestem w szpitalu na ulicy Tenbey*.Proszę przyjedź - płakała..
Nina chciała popełnić samobójstwo? Dlaczego? Przecież ona zawsze taka wesoła.. Pamiętam jak na koncercie zemdlała.Była taka niewinna,a Leo.. Własnie,ciekawe jak tam Leo...Ostatnio zwierzał mi się,że chyba się w niej zakochał.Pewnie jest załamany.Muszę wspierać ich wszystkich.Ninę,Natalię i Leo..
~Nina
Nie wiem co się dzieje.Widzę tylko ciemność i kogoś w oddali.Po chwili ten ktoś do mnie podszedł:
-Naprawdę tego chcesz?Chcesz zostawić wszystkich najbliższych? A Leo? Pomyślałaś o nim?On cię kocha a ty jesteś taką cholerną egoistką! Myślisz tylko o sobie! Pomyślałaś o Natalii? Jesteś dla niej najbliższą osobą.A twoja mama?Ciężko pracuje,żebyś miała w dupie dobrze. A Julka? Ona nic nie wie. Jesteś jej najbliższą przyjaciółką.Co wszyscy by powiedzieli na twoją śmierć?Myślisz,że byliby szczęśliwi? Powiem ci,że nie!
-Kim ty w ogóle jesteś? Odwal się ode mnie! Nie wiem kim ty jesteś,nie będziesz mi mówić co mam robić! Zrobię to co zechce,a tobie nic do tego!
-Jestem śmiercią.Przyszłam ci tylko uświadomić,że śmierć to nic fajnego. Myślisz,że będziesz wolna i nie będziesz miała problemów?
-Nie będę miała! Jak mogę mieć problemy,skoro nie będę już na tym strasznym świecie,który rani?
-Będziesz miała...Będziesz musiała patrzeć jak twoi najbliżsi cierpią!To nie jest przyjemny widok.Wyobraź sobie teraz twojego przyjaciela,Leo. Jesteś dla niego najważniejsza.A teraz wyobraź sobie go całego zapłakanego,załamanego,samotnego.Zadręczającego się,że to jego wina. Nie chcesz być zraniona prawda?Nie chcesz być raniona przez wszystkich?! A samobójstwo to też cierpienie. Nie chcesz cierpieć,a przez ciebie cierpią inni.Chcesz tego? Naprawdę? Dla ciebie nie jest to przyjemne jak cię obrażają ludzie i cierpisz,prawda?Oszczędź cierpienia swoim najbliższym..Leondre,Natalii i swojej mamie.Oni kochają cię i tylko to ci jest potrzebne do szczęścia.. Nie przejmuj się ludźmi którzy gadają.Widocznie mają tak nudne życie,że muszą zajmować się twoim. Miej gdzieś innych! Są zazdrośni,że masz dobry kontakt z Leo.Chcesz dać i satysfakcję?
-Nie chcę.Ale nie chcę więcej cierpieć...Nie wiesz jak to jest kiedy musisz codziennie wysłuchiwać złych opinii na swój temat.Nie wiesz jak to jest kiedy twój rodzony ojciec cię zostawi!Nie wiesz jak to jest,kiedy codziennie czujesz się jak gówno.Nic nie warte gówno! Wstajesz codziennie,funkcjonujesz całkiem normalnie.Przy wszystkich udajesz,że jest dobrze.Śmiejesz się.Ale w twoim uśmiechu jest zawarte cierpienie.Ja nie wiem czy chce dalej żyć.
-To twój wybór.Twoja własna decyzja.Od ciebie zależy czy przeżyjesz. Od ciebie zależy czy oszczędzisz cierpienia sobie i innym.Pamiętaj...To wszystko zależy od ciebie,tylko i wyłącznie od ciebie.. Ja ciebie już opuszczam,pamiętaj to twoja decyzja.Mam nadzieję,że nie zmarnujesz reszty życia.A raczej byłego życia.Lekarze nie wiedzą czy przeżyjesz,ale to wszystko zależy od ciebie. Uświadom sobie to jaki zadasz ból innym.Żegnaj Nino!
To wszystko zależy od ciebie.Od ciebie.Od ciebie.. Te słowa krążyły w mojej głowie jak bumerang. Nie wiedziałam co chcę.Nie chcę zadać bólu Leo,Natalii..Julce i mamie.Ale nie chce też więcej cierpieć na tym popieprzonym świecie,który rani mnie na każdym kroku.
~Leo
Czemu ona mi to zrobiła?Nie widziała tego,że ja ją kocham? Nie może mi tego zrobić.Ja ją naprawdę kocham... Nie poradzę sobie bez niej.Wiem,że to wszystko moja wina. Gdybym nie wstawił tego cholernego zdjęcia wszystko byłoby dobrze. A teraz?Nie mam nawet pewności czy ona przeżyje. Jestem załamany,mam nadzieję że ona nam tego nie zrobi.Nie może.
Siedziałem tak z głową schowaną w dłonie i rozmyślałem.Po chwili usłyszałem znajomy głos:
-Cześć stary - to był Charlie
-No cześć..
-Powiecie mi co się stało?Natalia nie jest w stanie wydusić z siebie żadnego słowa,oprócz tego że Nina nie przeżyję.Ja już naprawdę nie wiem co się dzieje..
-Bo chodzi o to,że jak byłem u Niny to zrobiłem nam kilka zdjęć i dodałem jedno na facebooka i twittera.Gdy rano się obudziłem,to zobaczyłem ile tam jest komentarzy. Większość była negatywna,typu "Nina,nie masz u niego szans". Myślałem,że nie zdążyła,tego przeczytać i usunąłem te zdjęcie.Potem przyszła do mnie Natalia i powiedziała,że Nina od samego rana siedzi sama w pokoju i płacze.Powiedziałem Natalii,że wiem o co chodzi,a ona powiedziała,że Nina ma pod poduszką żyletkę.I wtedy szybko pojechaliśmy do niej.Leżała cała we krwi na podłodze,bez ruchu.. - nie wytrzymałem i rozpłakałem się.To wszystko jest dla mnie za trudne.
-Spokojnie,wyjdzie z tego.Jestem tego pewny.Nie może na tego zrobić..
-Lekarze powiedzieli,że nie ma pewności,że przeżyje.
-COO? Jak to?Przepraszam Leo,nie wiedziałem...
-A to wszystko moja wina..
-Nie zadręczaj się Leo. Przepraszam,muszę iść do Natalii.Jest załamana.Boję się,że coś sobie zrobi.
-Idź,dam sobie radę,Charlie.
~Natalia
Charlie już przyjechał. Nina nadal się nie obudziła.Lekarze dają jej 2 tygodnie na wybudzenie. Charliemu nie chciałam mówić.Nie tyle co nie chciałam,co nie mogłam.Nie dałam rady.To jest za trudne dla mnie.Dla Leo też.Widać,że on ją kocha...
-Jak się czujesz? - zapytał mnie Charlie.
-Ja dobrze.Oprócz tego,że bardzo się martwię i nie spałam całą noc.W dodatku,że mama nic nie wie,a tata ma nas w dupie.To wszystko mnie przerasta,Charlie!
-Wiem,Natalia.Wiem... -mocno mnie przytulił.
Spojrzałam w jego oczy.Są takie piękne.Jego i moje usta dzieliły tylko milimetry.Aż stało się..Nasz pocałunek był przepełniony miłością.
-Kocham cię,Charlie.
-Ja ciebie też,Natalia.I pamiętaj,że co by się nie stało,ja będę przy tobie zawsze.
-Zawsze?
-Zawsze.
Złapaliśmy się za ręce poszliśmy pod salę Niny. Po chwili przyszedł lekarz.
-Do pacjentki może wejść tylko jedna osoba i nie za długo.Możecie się zmieniać,ale każda wizyta nie powinna trwać dłużej niż 10 minut.Pacjentka jest bardzo wykończona i odwodniona.Nie mamy 100% pewności,że ona przeżyje,ale najważniejsze teraz jest wasze wsparcie-powiedział lekarz i odszedł.
-Mogę wejść pierwsza?-zapytałam
-Pewnie-odpowiedział Leo.-Ja wejdę na samym końcu.
Weszłam do jasno oświetlonej sali.Na szpitalnym łóżku leżała Nina.Moja kochana,niewinna Nina.Moja mała siostrzyczka..
-Nina,proszę obudź się.Kocham cię,siostrzyczko.Nie możesz mi tego zrobić.Leo jest załamany,nie rób nam tego.Wszyscy cię kochamy,proszę... Wróć do nas,błagam - rozpłakałam się na dobre i wyszłam.Wtuliłam się w Charliego:
-Wiesz,powinnaś odpocząć.Leo cały czas czuwa przy niej.Nie martw się misiu.Będzie dobrze,tylko musisz wierzyć że będzie - powiedział.
-No okej,to jedźmy..Charlie?
-Tak?
-Mógłbyś zostać u mnie na noc?Nie zasnę sama..Proszę.
-Oczywiście,że zostanę...
-Dziękuje.
~Charlie,w czasie gdy Natalia była u Niny.
Gdy Natalia była u Niny,szybko dodałem wpis na twittera:
"Jesteście z siebie zadowoleni?Nina leży w szpitalu.Nie wiadomo czy przeżyję. A to wszystko przez was.Zajmijcie się swoim życiem,moi drodzy"
Jak Natalia wyszła wtuliła się we mnie,zapytała czy mogę u niej spać.Martwię się o nią i o Ninę tak samo. Pojechaliśmy.
~Leo
Po Natalii,ja wszedłem do Niny.Przytuliłem ją mocno i ścisnąłem jej rękę.
-Proszę Nina,nie rób mi tego.Ja cię kocham.Nie przeżyję,jeśli mnie opuścisz.Błagam cię.Naprawdę cię kocham Nina! Błagam cię,nie rób mi tego! Nina no!
Po chwili zauważyłem,że ona ściska moją rękę.Chwilę potem zaczęła otwierać oczy.
-Leo?
-Nina?
-Co ja tu robię?
-Chciałaś popełnić samobójstwo.Jeju,tak się cieszę,że wróciłaś do nas.-popłakałem się ze szczęścia.
-Kocham cię Nina!
-Ja ciebie też,Leo.Przepraszam,ja nie chciałam was zostawiać.Po prostu...Miałam dosyć.Przepraszam.
-To nie twoja wina..Tak się cieszę.. Poczekaj chwilę,pójdę po lekarza.
~Nina
Nie pamiętam za dużo.Pamiętam,że się cięłam,a potem odpłynęłam.Potem były jakieś głosy.Przytłumione.Leo mnie kocha.Te słowa krążyły w mojej głowie.A ja głupia chciałam go zostawić.Pamiętam jeszcze wizytę śmierci w mojej głowie.Uświadomiła mi,że tak naprawdę kocham najbliższych.Pamiętam jeszcze głos Natalii.Mówiła,że mnie kocha i że mam jej tego nie robić.Wtedy postanowiłam się obudzić.Kocham ich wszystkich.
-Oo,widzę,że panienka się już obudziła. Jak się czujesz?
-Tak,trochę boli mnie ręka i głowa,ale nie jest źle.
-To dobrze. Twój chłopak i rodzina bardzo się o ciebie martwili.
-Mój chłopak? - byłam trochę zdziwiona.
-Tak,stoi za drzwiami.Zawołać go?Siedział tu całą noc,razem z twoją siostrą.
-Tak,może go pan zawołać.
-Dobrze,zaraz go zawołam.A ty być może że niedługo już wyjdziesz.
Puścił mi oczko a do sali wszedł Leo.
_____________________________________________________________________________
Cześć i czołem! Co u was?Jak tam zaczęty kolejny tydzień?Ja mam ferie.Mam nadzieję,że rozdział wam się podoba.Chciałam go napisać trochę inaczej,miał być inny zwrot akcji,ale myślę że jest okej.Jest okej?Wyraźcie swoje opinie w komentarzu! Dziękuję wam za tyle wyświetleń i tak dużo komentarzy pod poprzednim postem.Było 5 komentarzy,a dla mnie to naprawdę dużo! Dziękuję Alicji i dziewczynom z konwersacji LASKI PODPASKI BAMOWE WYGIBASKI XDD Jesteście najlepsze,dziewczyny! Pozdrawiam wszystkich xx
kolejny rozdzał możliwe,że jutro lub pojutrze,a jak ładnie poprosicie to może jeszcze dzisiaj ^^ Dziękuje każdemu z osobna,że czytacie to co tu pisze!!
ASK DLA CZYTELNIKÓW ZAJRZYJ
Jeju kochanie nie masz za co dziękować^^
OdpowiedzUsuńRozdział ci tak mega słodko wyszedł że się popłakałam :").Wiem dziwna jestem xD.Ciesze się że sprawa z Niną się wyjaśniła i Leo wyznał jen swoje uczucia <3333.
Mega by było gdybyś dzisiaj dodała nowy rodział ale wiem ile to czasu zajmuje :).
Pozdrawiam i czekam na nexta mordeczko :*!~alice ;*
Zapraszam do Sb Www.jdabrowsky-love-story.blogspot.com
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńJezu świetny rozdzial ♡♡ czekam na next ♡♡
OdpowiedzUsuńchciałabys dzisiaj rozdział?
Usuń