wtorek, 1 marca 2016

Rozdział 14 "I can be the first or last .But never one of many.."

~Leo
Gdy wyszedłem z sali skierowałem się do Natalii i Charlie'go.Planujemy zrobić niespodziankę dla Niny w jej urodziny i musimy uzgodnić kilka spraw. Czekamy aż wyjdzie ze szpitala,teraz będzie już tylko lepiej.Musi być.Sprawię,że Nina będzie najpiękniejszą księżniczką świata (chociaż już jest). Gdy dochodziłem już do jej domu,zauważyłem psa kręcącego się naokoło. Nic z tym nie zrobiłem,wszędzie tutaj chodzą psy.Ich rodziny je wypuszczali,żeby sobie pobiegały.Nie pukałem,Natalia powiedziała że mam wchodzić bez pukania,bo ona może w tej chwili robić coś ważnego (czyli np.malowanie się albo układanie fryzury.Tak to jest przecież bardzo ważne). W kuchni nie było nikogo.Moją uwagę przykuło przypalone jedzenie na maszynce i potłuczone talerze. No ładnie,ładnie.Ciekawe co się tutaj działo. Po chwili po schodach zeszła Natalia,zaraz po niej Charlie.Byli cali mokrzy.Natalia podbiegła do maszynki:
-No nie!Moje naleśniki! To twoja wina Charlie!! -odezwała się ze śmiechem do blondyna
-Jak to moja? Nie moja wina,że się na mnie rzuciłaś! To twoja wina!
-Wal się,Charlie.- cały czas nie mogli opanować śmiechu.
Wolałem się oddalić i poszłem na górę.To co tam zastałem..Łazienka cała zalana.Pokój Natalii był zdemolowany. Na szczęście pokój Niny został w nienagannym stanie.Nie wiem co tu się działo,ale zacząłem śmiać się na cały głos i czekać na wyjaśnienia.

~Nina
Mam nadzieję,że teraz będę szczęśliwa. Z Leo i tylko Leo.Oraz Natalią,Julką,Charliem i mamą.Nikogo więcej mi do szczęścia nie potrzeba. Czekam tylko aż w końcu stąd wyjdę.To będzie chyba najlepszy dzień jak na razie. No i  moje urodziny,oczywiście. Leo był u mnie tylko chwilę,potem poszedł.Nie wiem co on kombinuje,ale ciągle zostawia mnie tutaj samą.Mam nadzieję,że jeszcze mu się nie znudziłam.Przecież jesteśmy razem dopiero kilka dni.Nie chcę nawet tak myśleć.Ciekawe,czy będą pamiętać o urodzinach. Leżałam i myślałam,kiedy w drzwiach stanął lekarz:
-Jak się czujesz?
-Lepiej,dziękuję.Kiedy będę mogła wyjść?
-Zależy od wyników.Możliwe,że pojutrze.Ale to zależy od twojego samopoczucia- ciepło się uśmiechnął i wyszedł.

~Natalia
Rano obudziłam się przygnieciona przez Charlsa:
-Ej Lenehan,posuń się z łaski swojej.
-Cicho,bo śpię.
-A mam powtórzyć to ze suszarką?
-Nie!! Dobra,już się posuwam. A teraz daj mi wreszcie spać.
-Nie ma mowy.Jest już 12.Za chwilę przyjdzie Leo.
-To idź sama,a mi daj spać.
-Ty ciągle o spaniu leniuchu.
-Ejejej tylko nie leniuchu! - zaczął mnie łaskotać.
-Charlie,przestań!
-Jak przeprosisz.
-Nie będę przepraszała za prawdę.
-Będziesz,albo..
-Albo co?- w tym momencie wziął mnie na ręce i zaniósł do wanny.
-Czy ty jesteś głupi? - wziął prysznic i zaczął odkręcać wodę. Nie mogłam stamtąd uciec.Drzwi były zamknięte,a poza tym Charlie stał mi na przeszkodzie.Zaczął oblewać mnie lodowatą wodą a ja darłam się na niego:
-Charlie no! Błagam! Przepraszam!!
-No i to mi się podoba.
-Emm,może wyłączysz już te wodę? -wyłączył wodę i odłożył prysznic na swoje miejsce.Pomógł mi wyjść z wanny,a ja wykorzystując sytuację zabrałam prysznic i skierowałam strumień wody na chłopaka.
-Co ty odwalasz?
-A nic,po prostu cię myję. A tak serio to odwdzięczam się. - nie mogłam opanować śmiechu.
-Osz ty. - oblewałam go wodą,aż do znudzenia.Potem zeszłam do kuchni i wlałam na patelnie naleśniki. Niechcący zbiłam talerze.Posprzątam je potem. Poszłam na górę do swojego pokoju. Nie widziałam nigdzie Charlie'go. Weszłam w głąb,a ta ciota wyskoczyła mi zza drzwi.Wystraszyłam się jak nie wiem co,a on się ze mnie śmiał. Wzięłam poduszkę i dopiero wtedy zaczęła się wojna,aż do momentu kiedy usłyszeliśmy czyjeś kroki na dole. Zbiegłam po schodach i wtedy przypomniały mi się naleśniki.Minęłam w progu Leo i zauważyłam przypalone naleśniki.Zauważyłam schodzącego po schodach Lenehana.Zaczęliśmy się sprzeczać,nawet nie zauważyliśmy jak Leondre wyszedł. Po chwili usłyszeliśmy jego śmiech.Dopiero teraz dotarło co zrobiliśmy.Łazienka była zalana a mój pokój zdemolowany.Poszłam szybko na górę wyjaśnić wszystko Leo.Nie mógł przestać się śmiać.Kiedy w końcu się ogarnęliśmy wszyscy trzej,usiedliśmy żeby ustalić wszystko dotyczące urodzin Niny.Stwierdziłam,że się ubiorę bo nadal byłam w przemoczonej piżamie.
-Idę się ubrać.Charlie,tobie też by się przydało.
-Spadaj.
Poszłam do łazienki i ubrałam się

Charlie też był już gotowy.





Złapaliśmy się za ręce i razem z Leo pojechaliśmy do szpitala.
_______________________________________________________________________________
Hejka! 
Rozdziału nie było długo,tak wiem.Ten nie jest długi,ale mam nadzieję że będziecie zadowoleni.Dzisiaj tak trochę więcej Natalii i Charlie'go,ale myślę że jest ok.Jest ok? Napiszcie mi w komentarzu! Nie wiem czy w tym tygodniu pojawi się jeszcze rozdział.Jestem chora,więc możliwe.Na drugim blogu też się dzisiaj pewnie pojawi.Macie jeszcze na dole kilka cytatów.Tym razem wszystkie są B&M <3 
Mój instagram xxzuza_x
Mój snap zuzixx255
Twitter zuzixx25
DRUGI BLOG <3
GRUPA
ASK DO PYTANEK
Kocham,
~Zuza x 

1."Ludzie przychodzą i odchodzą,ale wspomnienia nigdy nie znikną.Oni odeszli na chwilę i nigdy nie dowiemy się czemu."
2."Żyję każdego dnia,czyli wiem jak to jest oddychać."
3."Nie wiemy dokąd zmierzamy,ale nie wracamy.Czas stoi w miejscu,zbyt przestraszony by walczyć."
4."Ogarnij się,stań tu jeden raz,trzymając się mocno."
5."Każesz mi wyjść,kiedy chcesz żebym został."
6."Chcę być taki,wszyscy powinniśmy być młodzi.Zamiast nosić ciężar świata."
7."Kiedy jesteśmy daleko od siebie,nie zdobędziemy wszystkiego.Kiedy jesteśmy razem tylko tracimy kontakt."
8."I nie mogę powiedzieć 'nie',nie mogę pozwolić ci odejść."
9."Kiedy patrzę w twoje oczy,mogę zobaczyć twoją duszę."
10."Dziewczyno,te blizny nigdy się nie goją i moje serce nigdy się nie naprawi"
11."Zbyt wiele żyć,zbyt wiele złamanych serc w ciągu tego czasu."





Do następnego!! 



poniedziałek, 8 lutego 2016

Rozdział 13 "Jeśli chcesz odejść to możesz,ale ja i tak cię nie zapomnę.Pamiętam wszystkich,którzy odeszli.."

~Leo
W nocy nie mogłem spać.Co chwila budziłem się.Miałem koszmary..Cały czas myślałem o Ninie.O tym jak zareaguje,jak będziemy musieli jej to wszystko powiedzieć.Boję się,że ona się załamie.Jej najlepsza przyjaciółka wyjedzie.Ja bym nie dał rady,gdyby Charlie wyjechał.Ma nadzieję,że to się nigdy nie wydarzy. Nie mogłem zasnąć,więc ubrałem się i zeszedłem na dół.Na stole było już śniadanie.Zjadłem je pospiesznie.
-Mamo,zawieziesz mnie dzisiaj do Niny?
-Nie,dzisiaj nie mogę.Wiesz przecież.
-Okay,to pojadę autobusem.
-Ale mogę po ciebie przyjechać potem.Bo teraz nie mam czasu,ale wieczorem będę już mogła.
-Zadzwonię.
Poszedłem jeszcze do kwiaciarni po jakieś ładne kwiatki.Niestety nie wiedziałam jakie Nin lubi,więc zadzwoniłem do Natalii:
-Hej-powiedziałem zmieszany.
-No cześć,co tam?
-Słuchaj..bo mam taki problem
-No słucham,jaki?
-Jakie Nina lubi kwiaty?Róże?
-Nie!Nienawidzi róż!
-Dlaczego?
-Ona uważa,że one są symbolem cierpienia,zdrady,bólu,nienawiści..
-Dobrze,że zadzwoniłem.Bo bym je kupił.
-Nigdy nie kupuj jej róż.
-A jakie mam kupić?
-No nie wiem,możesz kupić każde tylko nie róże.
-Ok,dzięki.Ratujesz mnie.
-Nie ma sprawy.
Rozłączyłem się i wybrałem takie żółte kwiaty.Sprzedawczyni mówiła,że to konwalie.Ja się nie znam,ważne żeby Ninie się podobały.Zapłaciłem i poszedłem na autobus.Po kilkunastu minutach byłem już na korytarzu.Siedziała tam tylko mama mojej dziewczyny:
-Cześć Leo,lekarz powiedział,że dzisiaj można już wchodzić do Niny. Jak dobrze pójdzie,to niedługo ją wypuszczą.
-Dzień dobry.To jest cudowna wiadomość.Mogę teraz wejść?Mam kwiaty i no,nie chciałem żeby zwiędły.
-Ooo,konwalie.Jej ulubione.Tak,możesz wejść.
-Dziękuję.
Wszedłem do sali mojej dziewczyny.Aktualnie spała.Poprosiłem pielęgniarkę,żeby przyniosła mi wazon z wodą,żeby kwiaty mi nie zwiędły.Po chwili kwiaty stały już na stoliku obok.Usiadłem na krześle i czekałem jak Nina się obudzi.Złapałem jej rękę,a ona otwarła oczy.Od razu ją przytuliłem:
-Nawet nie wiesz,jak mi ciebie brakowało..
-Mi ciebie też.Przepraszam.
-Nie masz za co,ale nie rób mi tego więcej.
-Obiecuję.Teraz będzie tylko lepiej.Nigdy już nie dotknę tego świństwa.Kocham cię i nie zrobię tego.
-Ja ciebie też.Najmocniej. Jesteś moją najważniejszą księżniczką.
-A ty moim najważniejszym księciem.
-Ooo,to urocze.
-Nie prawda. Nie jestem urocza
-To słodka.
-Też nie.
-Jesteś słodka i urocza i koniec.
-Nie je..
Nie dokończyła,bo zamknąłem jej usta w pocałunku.
-Ładne kwiatki,moje ulubione. Skąd wiedziałeś?
-Medżik -zrobiłem minę pedofila (XD)

~Nina
Dzisiaj sobie trochę pospałam. Gdy się obudziłam,obok mojego łóżka siedział już Leo. Zaczęliśmy się trochę sprzeczać do żartów,a potem on mnie pocałował.Tak bardzo mi tego brakowało..Tyle czasu bez niego,bez jego bliskości.Teraz muszę to wszystko nadrobić.Za kilka dni mam urodziny.Skończę 15 lat. Ciekawe czy ktoś będzie pamiętał.Ale w sumie,to nie zależy mi na tym.Ważne,że ja będę o tym pamiętać.Niedługo mnie stąd wypuszczą w końcu.Mam już dosyć tego szpitalnego jedzenia i szpitalnego łóżka.Ale w sumie sama sobie na to zapracowałam.Mogłam nie przejmować się tymi ludźmi.Tylko,że ja tak nie potrafię.Przejmuję się zdaniem innych na mój temat i nic na to nie poradzę..
-Wiadomo już kiedy wychodzisz?
-Nie,jeszcze nie.A co?
-A nic,niespodzianka.
-No ok.
-Wiesz,ja muszę już iść.Twoja mama chciała jeszcze do ciebie wejść.Ja przyjdę wieczorem. -pocałował mnie w czoło i poszedł.Zrobiło mi się smutno.Chciałam tylko go mieć przy sobie.

~Natalia
Dzisiaj są odwiedziny u Niny.Na pewno z Charliem pojedziemy. Muszę wstać i się ubrać.Nie chcę mi się,ale muszę.
-Wstawiaj śpiochu - krzyknęłam do Charliego
-Dać mi jeszcze spać noo
-Charlie!Wstawaj! Ile można spać?
-Idź się ubierz i w ogóle,a ja sobie jeszcze pośpię.
-Dobra,ale jak przyjdę masz być gotowy.Zrozumiane?
-Tak jest pani Natalio.
Poszłam się ubrać:

Postanowiłam,że nie dam Charliemu spać.Po cicho przemknęłam się do pokoju,w którym spaliśmy i włączyłam suszarkę do prądu.Po chwili ustawiłam ją na najwyższe "wianie" i zaczęłam suszyć mu głowę.Wyglądał przekomicznie.Myślałam,że pęknę ze śmiechu.A on się wkurzył i poszedł się ubrać.Wiedziałam,że ten sposób podziała,hahahah.Niegrzeczna Natalia.
-Okej,wysuszona głowo,za chwilę wychodzimy.
-Hahahahaha bardzo śmieszne
-No bardzo.
-No faktycznie.-przybliżył się do mnie i namiętnie pocałował.Po chwili razem staliśmy już na przystanku i czekaliśmy na nasz autobus.
______________________________________________________________________________
Hejka,hej XD
Tak,wiem przepraszam,że znowu krótki rozdział.Ale mam jak zwykle dużo nauki.W weekend próbowałam nadrobić,ale w piątek wróciłam ze szkoły i byłam padnięta,w sobotę spotkałam się z najlepszą osobą na świecie -moją internetową przyjaciółką..Naprawdę,życzę każdemu z całego serca,żeby spotkał swoją ibff.To jest osoba,która czasami zna cię lepiej niż ty samego siebie.Kocham ją najmocniej.I chociaż dzieli nas prawie 900 km,to uwierzcie mi.Kilometry to tylko liczba..Też mówiłam,że nam się nie uda.Wierzcie w swoje marzenia.Dążcie do realizacji ich,bo to jedyny co wam pozostało.Ale wiecie co jest najgorsze w tym wszystkim?Pożegnanie.Ten czas zleciał nam tak szybko,że nawet nie zauważyłam jak musiałyśmy się rozstać.Najgorsza jest tęsknota za kimś,kiedy macie sobie jeszcze tysiące rzeczy do opowiedzenia.. Dobra,kończe,bo już rycze... 
Pozdrawiam Alicję.Kocham cię mocno.Kilometry są dla nas niczym,bo jestesmy dla siebie wszystkim <3 
Pozdrawiam również Julkę,Martynę,konfe LPBW i osoby które robią mi ciągle spam pytaniami na asku "kiedy rozdział".. Kocham was wszystkich:)) Płaczę,pisząc to,więc przepraszam za wszystkie błędy,ale mam zamazany ekran.
Standardowo:
Ask ASK KLIKNIJ
Mój drugi supi blog (dzisiaj pojawi się rozdział,możliwe) BLOG KLIKNIJ
Grupa na której jestem adminką ----->NAJLEPSZA GRUPA EVER
Mój snapchat zuzixx255
Mój instagram xxzuza_x
Tak w ogóle wiecie od czego dzisiaj mija 2 lata?Jeżeli tak,to jestem z was dumna <3 A jeżeli nie...to bardzo mi za was wstyd:))
Kocham <33
~Zuza x
Dziewczyna z ask,prosiła mnie,żebym do każdego rozdziału pod spodem dodawała kilka smutnych cytatów. Stwierdziałam,że to dobry pomysł,więc jak będę miała czas to będę dodawała po około 5 cytatów:))
1."Zawsze byłem gotowy na koniec.Tylko nie wtedy,gdy następował.."
2."Nigdy nie dam ci szczęścia,bo nie potrafię.."
3."Życie jest podłe,pamiętaj dziecko.Nie trzeba umrzeć,żeby przeżyć piekło."
4."Gra w wisielca tak jakby uczy nas aby uważać na słowa,bo mogą one pozbawić kogoś życia.."
5."Wiele razy ktoś mnie zranił,może nie zasługuje na nic."

Jeszcze może takie coś.Skoro już płaczę,to czemu nie:
"Patrzę teraz na ich zdjęcie,łzy płyną po policzkach.Widzę ludzi,których kocham,którzy są dla mnie wszystkim i jednoczesnie obcymi osobami.Widzę ludzi,których nie zostawię,ludzi,którzy mnie nie znają,nie mają o mnie pojęcia,a są dla mnie najważniejsi.." 
Popłaczcie razem ze mną,pozwalam :))










poniedziałek, 1 lutego 2016

Rozdział 12 "Sincerity is expensive gift, do not expect it from cheap people.."

~Leo
Siedzimy sobie na niewygodnych krzesełkach szpitalnych i czekamy.Mama Niny pojechała do domu.Siedziała tu całe dwa dni,należy jej się odpoczynek. Natalia z Charliem poszli się gdzieś przejść.Siedzę tutaj z Julką:
-Wiesz,ja muszę już lecieć.Jakby się coś działo,to piszcie. -po chwili odezwała się blondynka.
-Okej,będę pisał jak coś.
I poszła.Czekam,czekam i czekam.Kiedy w końcu ten lekarz pozwoli nam tam wejść?Zapytałem sam siebie.Tak cholernie tęsknię za Niną,najchętniej wszedłbym tam nawet bez zgody lekarza.Ale nie zrobię tego,bo wtedy mnie w ogóle nie wpuszczą.Pozostało mi tylko czekać.

~Nina
Kurde,niech oni już wpuszczą do mnie moja rodzinę!Ile ja mogę sama tu leżeć?Kręci mi się już w głowie od tych leków.Boli mnie głowa i brzuch.Tak bardzo chcę zobaczyć już Leo,Natalię,Julkę i mamę.Bardzo za nimi tęsknie.Ci lekarze nie wiedzą jak to jest,kiedy jesteś w śpiączce tyle czasu i w dodatku nie możesz zobaczyć tych  których kochasz.. Załatwili mi tutaj jeszcze psychologa..Zajebiście po prostu.Przecież ja nie mam depresji.Więcej nie będę się już cięła,mam dla kogo żyć.

~Julka
Byłam kilka dni w Polsce.Wiele się tutaj wydarzyło.Dopiero teraz,kiedy to wszystko do mnie dotarło uświadomiłam sobie to wszystko.Teraz mnie to wszystko dopiero dobiło.Nina się cięła,jest w szpitalu.W dodatku chodzi z Leo,a jej siostra z Charliem.Nie było mnie tu długo,a takie rzeczy się dzieją..Po części to w sumie moja wina,bo zostawiłam ją tutaj samą..Mam nadzieję,że Leo się nią zaopiekuje.Niestety ja będę musiała wyjechać do Polski na stałe.Nie wiem,jak ja jej to powiem.Przecież ona się załamie.Zwłaszcza,że teraz jest w takim stanie.Najpierw będę musiała chyba pogadać o tym z Leo.Mam nadzieję,że ona mnie nie znienawidzi po tym,jak wyjadę.To naprawdę nie ode mnie zależy.Wrócę tutaj za 3 lata,jak już będę pełnoletnia.Na razie nie mogę sama o sobie decydować,a szkoda.Okej,okej.Koniec tych przemyśleń.Doszłam do domu.Postanowiłam zjeść obiad,przebrać się i poprosić Leo,żeby do mnie przyszedł.Zjadłam obiad i poszłam się przebrać:

Potem zatelefonowałam do Leondre:
-Cześć Leo,mógłbyś do mnie wpaść jak znajdziesz czas?
-Tak,pewnie. Cos się stało?
-Nie,po prostu musisz mi doradzić.
-Okay,to będę wieczorem.
Rozłączyłam się i poszłam na górę obejrzeć jakiś film,żeby się odstresować.

~Leo
Zdziwił mnie telefon od Julki.Nie wiem w czym mam jej doradzać,ale lubię ją więc pomogę.Nie brzmiała za wesoło,więc chyba nie chodzi o wybranie sukienki czy butów.Raczej o coś poważniejszego.Była już 17,a chciałem jeszcze iść coś zjeść więc postanowiłem już wychodzić.Ale najpierw sprawdziłem czy nie ma jakiegoś lekarza na horyzoncie.Nie było,więc szybko przemknąłem się do Niny.Dałem jej buziaka w policzek i powiedziałem po cichu:
-Kocham cię najmocniej.
W odpowiedzi usłyszałem tylko ciche
-Ja ciebie też.
I poszedłem. Wsiadłem w pierwszy lepszy autobus,który prowadził na moją ulicę.Gdy byłem już na miejscu wbiegłem pod prysznic,przebrałem się.Zeszłem na dół,zjadłem obiad i byłem gotowy do Julki.

~Julka
Usłyszałam dzwonek do drzwi.Wiedziałam,że to Leo więc poszłam otworzyć. Wpuściłam go do środka i poszliśmy do mojego pokoju:
-No więc o co chodzi?-zapytał po chwili
-Wiesz,Leo..Ja nie wiem jak to zacząć. - łzy zaczęły spływać po moich policzkach.
-Heej,nie płacz - objął mnie ramieniem- I mów o co chodzi.
-Bo..Ja muszę się wyprowadzić.Do Polski.Na stałe - wybuchłam płaczem - I nie chcę zostawiać tutaj Niny,boję się,że ona sobie tutaj nie poradzi sama.
-Przecież ma jeszcze mnie - odparł brunet.
-Tak,teraz.A jak zerwiecie?Nie będzie miała wtedy nikogo.
-Nie mamy zamiary zrywać ze sobą.Kochamy się.
-Okej... A jak ja mam jej to powiedzieć?Przecież się załamie.
-Na pewno nie mówmy jej tego teraz.Przechodzi trudny okres,sama wiesz..
-Dziękuję Leo.
-Nie ma sprawy.Wiesz,ja już muszę iść.Spotkamy się jutro w szpitalu?
-Tak,pewnie.Będę.
I poszedł.Ja poszłam się wykąpać i spać:


~Leo
Było już dosyć późno,więc postanowiłem iść już do domu.Zastanawiałem się nad tym,co powiedziała mi Julka.Bardzo się boję o Ninę,przecież ona się załamie.Nie powiemy jej tego teraz na pewno.Doszedłem do domu.Poszedłem do swojego pokoju,położyłem się na łóżku i nawet nie wiem kiedy zasnąłem.

________________________________________________________________________________
Cześć wszystkim!
Kto ma ferie,a kto-tak jak ja ma szkołę?Ja niestety zaczęłam dzisiaj już szkołę.Mam mega dużo nauki,ale napisałam dla was rozdział.Założyłam nowego bloga,jeżeli chcecie to zapraszam ----> KLIK Jeżeli macie jakieś pytania to tutaj macie aska ASK <3 
Kocham was mocno i życzę miłego wieczoru/dnia !! 
~Zuza xx





czwartek, 28 stycznia 2016

Rozdział 11 "Today you cry because someone else can enjoy.But do not worry, God is fair." :)

~Nina
Wiem,że lekarze już mi coś podali,bo słyszałam ich głosy.Co prawda przytłumione i nie udało mi się usłyszeć co na pewno chcą mi podać.Usłyszałam tylko,że dzisiaj się na pewno obudzę.Ucieszyło mnie to. I pomyśleć,że zaledwie kilka dni temu chciałam żeby mnie tu nie było. Ale to już przeszłość.Teraz mam nadzieję,że niedługo się obudzę.Może nawet dzisiaj.To podobno wszystko zależy ode mnie.Tylko ja nie mogę zrozumieć pod jakim względem ode mnie.Przecież ja w sumie nie mam tutaj nic do gadania.Nie mogę nawet otworzyć oczu.Chociaż w sumie jakbym się postarała,to może dam radę.

~Leo
Obudziłem się około 10.Wstałem,ubrałem się i położyłem na łóżku.Czekamy tylko na ten moment kiedy Nina się obudzi.Wtedy nie pozwolę jej więcej na takie coś.Będę musiał ją pilnować i przede wszystkim zabrać ją do psychologa.Nie może więcej tego robić.Po prostu nie może. Wiem,że czasami jest ciężko,nawet bardzo.Ale trzeba iść dalej i mieć gdzieś opinie innych.To jest trudne,ale wykonalne.Trzeba się tylko postarać.Cięcię się nie jest dobrym wyjściem z sytuacji.To pomaga tylko na chwilę,a czasami może nawet zakończyć życie.To jest tylko jeden zły ruch i już może cię nie być na świecie.Tak samo samobójstwo.Według mnie nie jest to dobre wyjście z czegokolwiek.Bo tak naprawdę po śmierci musimy patrzeć na płacz,cierpienie najbliższych.To chyba jest gorsze od tej ucieczki.Raniąc siebie,ranimy tych których kochamy.W 21 wieku ranienie się wzajemne to jest po prostu jakaś fobia.Każdy rani. Świat i ludzie którzy na nim są.Czasem może nawet o tym nie wiedzą,a przez nich ludzie lądują w szpitalach a czasem na cmentarzach.Nie chcę się dołować,ale to wszystko mnie dobija.Chcę się cieszyć,że Nina zaraz będzie z nami,ale nie umiem. Myślę cały czas o tym ,czemu to zrobiła.Nie mogę tego zrozumieć tak do końca.Może nie miała nikogo obok?Nie.Miała,ale wszystkich od siebie odrzuciła.Nie dała sobie pomóc.Natalia się o nią martwiła,ale ona też źle postąpiła wiedząc,że Nina ma pod poduszką żyletkę i zostawiła ją samą w domu w takim stanie.Ale w sumie to moja wina jest w tym chyba największa.Mogłem nie dodawać tego zdjęcia.Bez tego zdjęcia byłoby całkiem inaczej. Siedzielibyśmy sobie na kanapie i oglądali jakiś film albo bylibyśmy na spacerze.Byłoby idealnie.Ale z drugiej strony nie każdy jest taki odporny ma hejty.Ja się już przyzwyczaiłem,że każdemu się nie dogodzi.Nie każdy lubi naszą muzykę i ja to szanuje.Każdy jest inny.Każdy.Nie ma ideałów.Są jedynie osoby,które podchodzą pod ideał.Ale każdy powinien się szanować,a nie oceniać.Jeden jest grubszy,drugi chudszy.Jeden lubi śpiewać,drugi tańczyć.Czemu na tym świecie nie ma tolerancji?Jeden może być hetero inny homo.Co to za różnica?Każdy z nas jest człowiekiem i powinniśmy się szanować na wzajem a nie oceniać. Myślałem tak nad sensem tego wszystkiego i postanowiłem napisać moje przemyślenia na twitterze:

Cześć wszystkim!
Słuchajcie!Nie oceniajcie siebie nawzajem.Co wam to da?Chcecie mieć potem kogoś na sumieniu?Nie mówcie na kogoś,że jest gruby.Nikt nie jest idealny.Każdy ma swoje wady i zalety.Każdy też ma swoje pasje,ulubioną muzykę.Jest odmienny dlatego,że nie jest taki jak ty?Czemu ma być taki jak ty?Chciałbyś mieć swojego sobowtóra,klona?Żeby lubił wszystko to co ty i żeby wyglądał tak samo jak ty?Dlaczego?Po co ci to?Da ci to jakąkolwiek satysfakcje?Pamiętaj,że każde twoje słowo może zranić.Wiem,każdy ma inne zdanie,inne poglądy ale to nie znaczy że jest gorszy.Po prostu jest sobą.Ma własne zdanie na każdy temat,nie udaje nikogo innego.Nie udawajcie nigdy kogos kim nie jesteście.Idźcie do przodu bez względu na wszystko.
~Leo xx

Chwilę po dodaniu tego tweeta posypało się milion komentarzy typu "co się stało".Ja sam nie wiem,po prostu zebrało mi się na myślenie o życiu.Wzięłem swoje cztery litery i zeszłem na dół:
-Mamo,zawieziesz mnie do szpitala?
-Teraz?
-No chciałem teraz,a co?
-Nie,nic.Tylko muszę dokończyć robić obiad i w ogóle mam kilka rzeczy do załatwienia.Pojedziemy do niej po obiedzie,okay?A teraz zjedz coś.
Wykonałem polecenie mojej mamy.Zjadłem tosta z dżemem i postanowiłem pójść do Natalii i Charlie'go.Nie było to daleko,więc byłem tam po niecałych 15 minutach. Wpuściła mnie Natalia.

~Natalia
 Obudziłam się dzisiaj wcześnie.Była 8.30. Zwlekłam się z Charlie'go i poszłam pod prysznic.Ubrałam się w naszykowane wczesniej ubrania:

 i zeszłam zrobić nam śniadanie. To znaczy mi i Charliemu.Mama jest w szpitalu,więc mam dom wolny na razie. Zrobiłam naleśniki.Usiedliśmy i zjedliśmy kiedy usłyszałam pukanie do drzwi.Przywitałam się z Leo przytuleniem i zaprosiłam do kuchni.Fajnie widzieć go już radosnego.To było straszne widzieć go codziennie smutnego.Mam nadzieje,że teraz znowu będzie taki wesoły jak dawniej.Zaraz po zjedzeniu udaliśmy się do salonu i włączyliśmy telewizor.Postanowiłam,że do Niny pojedziemy razem z Leo po południu.Do tego czasu mamy jeszcze 2 godziny:
-Co oglądamy?-głos Leo rozszedł się w pomieszczeniu.
-Może "Igrzyska śmierci?"-zaproponował Charlie.
-Mi pasuje -odezwałam się po chwili.

~1,5 godziny później,Natalia~
Film dobiegał końca.Szczerze mówiąc nie był za bardzo ciekawy przynajmniej dla mnie.Ale ważne,że czas nam jakoś zleciał:
-Okej,ja idę na górę się przebrać i odświeżyć.
-Przecież dobrze wyglądasz,po co chcesz się przebierać? -zapytał Charlie
-Nie zrozumiesz.. - powiedziałam to i odeszłam.Usłyszałam za sobą jeszcze głos Leo:
-Kobiety..
A potem głośny śmiech chłopaków.Weszłam do swojego pokoju,rozczesałam włosy i przebrałam się:

Stanęłam przed lustrem.Nigdy nie lubiłam swojego ciała,wyglądu.Zawsze miałam niską samoocenę.Nic na to nie poradzę.Zeszłam na dół:
-Wow,ślicznie wyglądasz -głos Charliego na powitanie
-Nie,ale dziękuję.
-Tak i przestań -nie dawał za wygraną.
-Przecież wyglądam zwyczajnie.
-Ale ty we wszystkim wyglądasz cudownie.
-Nie.
-Tak.
-Macie zamiar się teraz kłócić,czy jedziemy? -odezwał się z progu Leo.
-Już idziemy,spokojnie -powiedział Charlie i wszyscy się zaśmialiśmy. Wyszliśmy z mojego domu,pani Victoria już czekała.Wsiedliśmy i pojechaliśmy.W międzyczasie zadzwoniła do mnie mama:
-Cześć skarbie,Nina się już obudziła.
-Ojejku,serio?
-Tak,czekamy na was,buziaki.
-Papa,my za chwilę będziemy.
Nie mogłam ukryć radości.
-Kto dzwonił,co ty taka wesoła? -zapytali równocześnie Leo i Charlie
-Mama.Nina się obudziła.
-Oooo,to super.Jedziemy!
Po chwili byliśmy już w szpitalu.Faktycznie Nina się obudziła,ale na razie nie możemy do niej wchodzić.Musi odpoczywać.

~Nina
Dalej próbowałam się obudzić i chyba mi się udało.Byłam z siebie dumna.Kręciło się nade mną pełno lekarzy i mama.Każdy pytał jak się czuję,bla bla bla.A ja chciałam tylko zobaczyć w końcu Leo.Zauważyłam przez szybę wszystkich moich najbliższych:Leo,Charlie,Natalia,Mama i Julka. Wszyscy siedzieli na szpitalnych krzesłach na korytarzu.Leondre na mnie spojrzał,a ja lekko się uśmiechnęłam.

~Leo
Nina w końcu się obudziła.Jestem taki szczęśliwy.Teraz tylko czekam,aż pozwolą nam tam wejść.Nie mogę się tego doczekać.Popatrzałem na moją dziewczynę,a ona się lekko do mnie uśmiechnęła.Miłe uczucie.

_________________________________________________________________________________
Hejka wszystkim! Jak podoba się rozdział?Myślę,że jest oki xx Pisałam go dość długo,poprawiałam,usuwałam,dodawałam.I tak oto wyszedł ten rozdział. Piszcie w komentarzach czy jest okay.W razie jakichś pytań zapraszam na aska ASK
Mówiłam,że zacznę pisać drugą opowieść na wattpadzie,ale chyba jednak nie.Nie umiem się tam połapać,ale może kiedyś coś tam napisze. MÓJ WATTPAD
Tak jak zawsze pozdrawiam całą konfe LPBW <3 ,Alicję i Julkę.Oraz Marcina,dzięki któremu nie mogłam się na niczym skupić i Oli,która cały czas mnie denerwowała <3 
Nie wiem kiedy następny,bo od poniedziałku mam znowu szkołę buu :c 
Ale mam nadzieję,że na dniach się  pojawi.
Kocham was mocno! xxx
~Zuza x 

wtorek, 26 stycznia 2016

Rozdział 10 "Now it will be perfectly darling, I promise.."

~Natalia
Pobrali mi krew,jestem już po wszystkim.Charlie,Leo,Julka i moja mama siedzą nadal przed salą Niny.Lekarz powiedział,że już się polepszyło.Jeszcze tylko moja krew i wszystko wróci do normy. Jestem bardzo zadowolona.I dumna przede wszystkim.

~Nina
Jestem z siebie zadowolona.Chcę żyć na 100%,ale nadal zastanawiam się czy naprawdę tego chcę.Chociaż w sumie co mi szkodzi.I tak już dużo wycierpiałam,dam radę więcej.Ale mam nadzieję,że te hejterki dadzą sobie spokój.Bo naprawdę to nie jest miłe.Zastanawiam się w sumie sama,czemu chciałam odejść z tego awista.Byłabym cholerną egoistką zostawiając innych,a sama sobie odejść.Nie zostawię tego tak,o nie.

~Leo
Nasza Nina niedługo do nas wróci.To chyba najlepsze co dzisiaj usłyszałem. Siedzieliśmy sobie tak wszyscy przed jej salą,kiedy wyszedł z niej lekarz:
-Mam bardzo dobre wieści.Stan pacjentki znacznie się poprawił.Teraz wystarczy tylko podać krew i mamy pewność,że będzie już dobrze. Na razie jedna osoba może tam wejść.Ona wprawdzie nie obudziła się,ale jak będziecie do niej mówić,to ona będzie to słyszeć.
-Mogę wejść ja?- zapytałem
-Pewnie,idź. - odpowiedziała mi Natalia.
Wszedłem powoli do sali,w której leżała moja dziewczyna.Usiadłem obok niej i złapałem jej rękę.
-Hej kochanie.Niedługo do nas wrócisz,wiesz?Wiem,że mnie słyszysz.Kocham cię najmocniej na świecie.Wszyscy cię kochamy.Nie wiesz jaki jestem szczęśliwy.Te kilka dni dały mi tyle do myślenia,wiesz? Uświadomiłem sobie,że kocham cię tak na poważnie.Naprawdę.Nie wiem co zrobiłbym teraz bez ciebie.Codziennie rano wstaję z myślą tylko o tobie.Jesteś dla mnie teraz najważniejsza,Wiem,że poprzedni chłopak cię zranił..Natalia mi o nim opowiadała.Nie martw się już nim.To był dupek.Ja ci tego nie zrobię nigdy.Obiecuję.Już od pierwszego spojrzenia się w tobie zakochałem.To był impuls.Teraz żyję tylko dla ciebie.Zawsze będę dla ciebie.Bedę twoim księciem,będzie idealnie,zobaczysz.Ty będziesz moją księżniczką.Tylko obudź się,proszę.Zrób to dla mnie.Wiem,że słyszysz każde moje słowo,ale nie możesz mi odpowiedzieć.Kocham cię.
Po tych słowach wyszedłem z jej sali i skierowałem się na korytarz.Siedzieli tam Natalia,Charlie,Julka i mama Niny.Postanowiłem,że pójdę do domu.Muszę się odświeżyć i przebrać. Tak jak postanowiłem,tak zrobiłem.

~Charlie
Nadal widzę,że Natalia traktuje mnie z dystansem.Z jednej strony ją rozumiem,ale z drugiej chcę żeby mi zaufała.Nie zranię jej tak jak jej poprzedni chłopak.Ja jestem inny. Nie lecę od laski do laski jak pies.Jak kocham,to kocham szczerze.Ale trudno,dam jej czas.Taka dziewczyna zasługuję na najlepsze.Muszę to zrozumieć.

~Natalia
Chyba muszę pojechać do domu.Przespać się,przebrać i przede wszystkim wykąpać:
-Charlie,jadę do domu.Jedziesz ze mną?
-Tak,jasne.Pewnie.-powiedział smutny.
-Czemu jesteś smutny?Zrobiłam coś nie tak?
-Niee,ty nie.Po prostu boję się,że ty nigdy mi nie zaufasz.Boję się,że zawsze będziesz miała do mnie można powiedzieć uraz.Wiem,że teraz dużo przypomina ci o twoim byłym,ale zrozum.Ja nigdy cię nie zostawię,ani nie zranię.Kocham cię najbardziej na świecie.Oczywiście jeżeli nie jesteś jeszcze gotowa na nowy związek,to okej.Ja zrozumiem.Dla ciebie mogę czekać tyle ile będziesz potrzebowała,bo zasługujesz na to.
Nic nie powiedziałam tylko bez zastanowienie wtuliłam się w niego.:
-Charlie,ja ciebie też kocham.Ufam ci i jesteśmy razem.Nie potrzebuje już więcej czasu.Kocham cię najmocniej.A teraz chodź.
-Okey,zadzwonię po taksówkę i możemy jechać.
~kilka minut później~
Taksówka już podjechała. Wzięliśmy swoje cztery litery i wsiedliśmy do samochodu.Zapłaciliśmy taksówkarzowi i poszliśmy do mojego domu.
-Rozgość się.Ja idę na górę się wykąpać i przebrać.Czekaj tu.Włącz sobie co w telewizji,albo nie wiem posprzątaj hahah
-Nie będę robił za sprzątaczkę.-oburzył się ze śmiechem
-No dobra to zrób mi coś do jedzenia.
-Okay,będę na górze.Postaraj się nic nie zepsuć ani nie spalić. I pobiegłam do swojego pokoju.Wzięłam ciuchy i poszłam pod prysznic.
Po skończonej kąpieli zeszłam gotowa na dół:

Charlie zrobił tosty.Nie wysilił się za bardzo,ale dobra.Ważne,że się starał.
-Ładnie pachnie.
-Dzięki,starałem się.-podał mi posiłek i poszliśmy przed telewizor.Film był ciekawy,ale byłam tak zmęczona,że nawet nie zauważyłam jak zasnęłam w ramionach Charlie'go.

~Nina
Słyszałam każde słowo Leo.Bardzo chcę się obudzić,ale nie umiem.Po prostu za każdym razem jak próbuje to mi się nie udaje.Leo mówił,że niedługo do nich wrócę.Cieszę się,że nie muszę się już męczyć w próbowanie obudzić się.Pewnie mi pomogą.Ciekawe jak tam Julka.Wiem,że jest tu w szpitalu bo czasami słyszę jej głos. Kocham ich wszystkich.

~Leo
Zajechałem pod dom.Pierwsze co zrobiłem,to poszedłem pod prysznic.Po skończonej czynności poszedłem coś zjeść,a przed tym przebrać się oczywiście.Mama była w pracy,więc zrobiłem sobie tortille.Zjadłem i położyłem się na kanapie.Musimy z Niną nadrobić wszystko co przegapiła.Długo jej nie ma. Chociaż w sumie dla nas to długo,a tak naprawdę minęły około 2 tygodnie.Tęsknię za nią,chociaż nie spędziliśmy ze sobą tyle czasu.Mam w głowie cały czas tylko to jak lekarz powiedział,że będą robić wszystko,żeby przeżyła i jej bladą twarz.Dobra,Leo skończ już o tym mysleć.Wszystko jest dobrze i niedługo wróci do normy.Z tą myślą zasnąłem.

_______________________________________________________________________________
Dzień dobry/Dobry wieczór skarby <3 
Rozdział może dosyć krótki.Tak wiem,ciągle obiecuję że kolejny będzie dłuższy.Przepraszam was z całego serca.Mam teraz trochę problemów ze sobą.W poniedziałek miałam urodziny,miałam zamiar napisać wtedy rozdział,ale najzwyczajniej nie miałam jakoś weny. Chciałam podziękować za prawie 2000 wyświetleń.To jest naprawdę wielka liczba (przynajmniej dla mnie). Chciałam was również zaprosić na moje drugie opowiadanie,które będzie na wattpadzie.Ale tego bloga nie zaniedbam na pewno.Ten rozdział nasunął mi pełno pomysłów,więc nie martwcie się.Na najbliższe rozdziały mam już plany.
Jeżeli chciałby ktoś chciał się ze mną skontaktować to zapraszam na aska.Podam tam mojego facebook'a czy co tam będziecie chcieli.
Link do opowiadania na wattpadzie będzie w następnym rozdziale,ponieważ jeszcze go nie zaczęłam i w ogóle. Im więcej komentarzy tym rozdziały będą dłuższe i szybciej wstawiane:'))
Ja się z wami żegnam i życzę miłej nocy/dnia/wieczora/szkoły zależnie od tego jaka u was pora XD 
Pozdrawiam Alicję,Martynę,Oliwię,Martę,Wiktorie,Wiktorie,Wiktorie (tak,3 Wiktorie nie pomyliłam się XD) ,Agatę,Julkę,Roksanę,Szymona,Olę,Patrycję,Zuzię,Ewelinę i Gosię.
Oraz wszystkie Bambinos i wszystkich czytelników.Męczyłam się z tym rozdziałem 2 godziny,w dodatku mega boli mnie brzuch i wymiotuję także zobaczcie jak się poswięcam :'))
ASK ZAPRASZAM
CUDOWNA PIOSENKA POLECAM
Do następnego skarby!! 
~Wasza Zuza <3 

środa, 20 stycznia 2016

Rozdział 9. "Thank you decided to stay with me.."

~Nina
Nie chcę dać im tej jebanej satysfakcji.Bo po co? Chyba jednak wolę żyć. Kocham Leo i Natalię najmocniej na świecie. Są dla mnie wszystkim.Wiem,że mam w nich wsparcie. Zawsze. Tylko bardzo się boję tego wszystkiego.Że to mnie przerośnie i nie będę umiała sobie z tym poradzić.Słyszałam jak Natalia błagała żebym przeżyła ,Leo tak samo...Charlie obiecał im że na pewno zostanę z nimi.Ale to jest bardzo trudny wybór.

~Natalia
Nadal nie wiem co chciał przekazać nam lekarz.W międzyczasie przyjechała mama i Julka. W mojej głowie mam cały czas tylko to,że ona umarła.Wprawdzie nie wiem,co ten pieprzony lekarz chciał nam powiedzieć,ale sam fakt że ma złe wieści mnie wykończa.Leo wczoraj wybiegł z płaczem ze szpitala,pewnie myśli tak samo jak ja. Nie wrócił na noc do szpitala.Jego mama,ja i Charlie się bardzo o niego martwimy.Mamy nadzieję,że nic mu się nie stało i po prostu musi wszystko przemyśleć.. W ostatnim czasie bardzo zbliżyliśmy się z Leo. Jesteśmy przyjaciółmi. Jestem teraz pewna,że Leo kocha Ninę naprawdę.To nie mogłoby być udawane.Nie Leo.On nie jest taki jak Nikodem.Od początku czułam,że ją zdradza.Pamiętam,jak ona bardzo to przeżywała.To był jej pierwszy chłopak i obiecałyśmy sobie,że się więcej nie zakochamy..Ale serce nie sługa.Ja mam teraz Charliego a Nina ma Leo. Nasza mama poszła do lekarza dowiedzieć się o o chodziło wczoraj.Julka siedzi z nami i płacze.Nie dziwię jej się.Każdy z nas płacze.Bardzo tęsknimy za moją małą siostrzyczką.Nawet tata postanowił się zainteresować.Nie obchodzi mnie to,ale jako ojciec musi znać stan zdrowia jego córki.Mama nie chciała mu mówić,ale musiała bo zagroził że poda nas do sądu.A tego nam brakowało najmniej.

~Mama Niny i Natalii
To wszystko jest jakieś chore. Nina jest w śpiączce i są marne szanse na przeżycie. Moje dziecko może umrzeć.Dopiero teraz uświadomiłam sobie,że nie było mnie w jej życiu tak długo.Nie interesowałam się nią. Byłam złą matką,w ogóle nie wiedziałam co u niej. Ale żeby od razu samobójstwo?Wiem,powinnam być przy niej w najtrudniejszym okresie.. Pochłonęła mnie praca i nic więcej.Weszłam do gabinetu lekarza prowadzącego:
-Pani córka jest w stanie krytycznym.Mamy złe wieści.
-Jakie? - byłam bliska zemdlenia
-Straciła bardzo dużo krwi.Jeżeli w ciągu 2 dni nie otrzyma tej krwi,to naprawdę może z nią być nie za wesoło.Trzeba znaleźć dawcę jak najszybciej.Gdyby została znaleziona wczesniej pewnie by się nie wykrwawiła aż tak bardzo,ale już jest po fakcie.
-Czyli musimy znaleźć dawcę?Przecież to niemożliwe żeby w 2 dni znaleźć kogoś kto chciałby oddać trochę swojej krwi.
-To może być ktoś z rodziny.No nie wiem,siostra,matka,ojciec.Ktokolwiek.Ale radzę szybko to zrobić,bo zostało bardzo mało czasu.
-Dobrze,dziękuje. - i wybiegłam z płaczem z pokoju. Poszłam pod sale mojej Ninki.Siedziała tam Natalka ze swoim chłopakiem.
-I co mamo?Powiedz mi że ona przeżyje,błagam.
-Przeżyje.Ale jest jeden problem.
-Jaki?
-Musimy znaleźć dawcę krwi dla Niny.To możesz być ty,ja albo ojciec
-Zrobię wszystko,żeby tylko przeżyła.

~Natalia
Kiedy mama powiedziała,że Nina przeżyje,trzeba tylko znaleźć dawcę byłam naprawdę bardzo szczęśliwa..Od razu skierowałam się na badanie czy mamy te samą grupę.Okazało się,że tak.Pobiegłam do Charliego i wtuliłam się mu w ramiona:
-Nina przeżyje,rozumiesz?Mamy te samą grupę krwi!
-Widzisz,mówiłem że będzie wszystko dobrze.
-Dziękuje ci.
-Nie masz za co skarbie. - złożył na moich ustach delikatny pocałunek.

~Leo
Siedziałem przy tym stawie prawie całą noc i myślałem nad tym wszystkim. A co jeśli ona nie przeżyje?Przecież nie mogę nastawiać się ciągle na złe scenariusze. Muszę wrócić do szpitala i dowiedzieć się o co chodziło lekarzowi.Z jednej strony przecież jakby umarła,to nie powiedzieliby nam tego w taki sposób.Na pewno pierwsza dowiedziałaby się mama Niny,a nie my. Rozmyślając na ten temat doszedłem pod drzwi szpitala.Wahałem się przez chwilę,czy na pewno chcę tam wejść,ale po pewnym czasie weszłem.Na korytarzu stała wesoła Natalia.Szybko podbiegłem do nich:
-Z czego się cieszysz?
-Nina przeżyje!!
-Co?
-No mówię serio! Muszę tylko oddać jej krew i być może już jutro się obudzi!
-Jezu,dzięki Bogu..Tak się mega martwiłem..
-Gdzie ty tak w ogóle byłeś?Martwiliśmy się o ciebie..
-Byłem nad tym małym stawem w pobliżu.
-Całą noc?
-No tak.. Trochę się przeciągło..
Poszedłem po salę mojej dziewczyny i spojrzałem na jej ciało.Była taka piękna.Taka idealna.Jestem szczęśliwy.Bardzo.Kocham ją najbardziej na świecie i tak już będzie zawsze.

~Nina
Postanowiłam żyć.Chcę przeżyć na 100%. Jestem tego pewna.Hejterzy?Niech gadają.Ja wiem swoje.Nie interesuje mnie już ich zdanie.Chcą to niech gadają.Widocznie mają o czym. Nie obchodzi mnie już zdanie innych.Mam dopiero 15 lat,a poza tym nie chcę patrzeć jak Leo i Natalia cierpią.Nawet moja mama się martwi.A tata się pierwszy raz od 4 lat mną zainteresował.Muszę na tym świecie jeszcze wiele zrobić,nie mogę tego tak zostawić.

~Natalia
Za chwilę będą pobierać mi krew dla Niny.Zawsze się tego bałam,ale nie teraz.Oddaje ją mojej siostrzyczce.Ona potrzebuje jej bardziej niż ja. Mega się cieszę,że moja mała Ninka będzie żyła.Już nigdy więcej jej na coś takiego nie pozwolę. Muszę wyrzucić wszystkie żyletki jakie mamy w domu.
_________________________________________________________________________________
Hejka hej! Co u was?Dzisiejszy rozdział nie jest może długi,chociaż obiecałam,ale kolejny na pewno będzie dłuższy.Ten wyszedł tak średnio,bo o to mi własnie chodziło. Szczerze mówią,nie wiem kiedy pojawi się kolejny.Może jutro,a może pojutrze.Tracę pomysły na tego bloga,przepraszam.Mam nadzieję że się wam podoba. Siedziałam nad nim 2 godziny zastanawiając się czy nie usmiercić Niny,ale stwierdziłam,że jednak nie XD
To tak: pozdrawiam dziewczyny z najlepszej konfy ever (LASKI PODPASKI BAMOWE WYGIBASKI) , Alicję i Julkę.. Jeżeli macie jakies uwagi czy krytke,to piszcie tutaj albo na asku :')) Zapraszam do zakładki "o mnie" (jeżeli uda mi się ją stworzyć XDD)
Pozdrawiam wszystkich,
~Zuza xx
ASK

wtorek, 19 stycznia 2016

Rozdział 8 "Always the same, until death"

~Nina
Ta śmierć mi strasznie namąciła w głowie.Sama nie wiem,czy chcę zostać czy nie.Kocham moich najbliższych.Nie chcę och zostawiać a sama odejść.Nie będę taką egoistką.Ale nie dam rady dłużej żyć po tym wszystkim.Czas mija,a ja nadal nie wiem co mam wybrać.Najchętniej zostawiłabym tak jak jest teraz.Chociaż w sumie nie.Nie mogę patrzeć ja Leo i Natalia płaczą i cierpią przeze mnie.Boję się,cholernie się boję..Już nie chodzi o tych hejterów.Z nimi jakoś sobie poradzę.Teraz najważniejsze jest dla mnie,to czy Leo mnie kocha naprawdę.A co jeśli nie? Może śmierć miała rację? Może naprawdę jestem zerem? Tysiące myśli a tylko dwa wyjścia. Żyć czy odejść?

~Natalia
"Marne szanse,że ona przeżyję" -słowa lekarza krążyły w mojej głowie i nie chciały wyjść. Mam dosyć.Nie chcę,żeby ona mnie zostawiła.Może to egoistycznie zabrzmi,ale taka prawda.Nie poradzę sobie bez niej obok.Była moim jedynym oparciem kiedy zostawił mnie Hubert i kiedy zakończyłam przyjaźń z Nikolą.To wszystko było dla mnie trudne i ona przy mnie była.A teraz?Ja nie byłam przy niej kiedy tak naprawdę mnie potrzebowała.
-Ona nie może mnie zostawić.Nie pozwolę jej na to. Nigdy. - powiedziałam sama do siebie,z myślą,że Nina stoi obok i może usłyszy.
-Nie zostawi nas.Nie pozwolimy jej na to. - usłyszałam ledwo przez łzy mówiącego Leo
-Jest silna,poradzi sobie z tym i do nas wróci.Obiecuję. - po chwili odezwał się Charlie,próbując się uśmiechnąć,ale mu nie wyszło.
Zauważyliśmy w drzwiach lekarza:
-Niestety nie mam dobrych wieści..-nie dokończył,bo zemdlałam.Słyszałam tylko krzyk Charliego: Natalia!Obudź się kochanie" a potem ciemność.

~Charlie
W drzwiach sali pojawił się lekarz.Nie miał przyjemnego wyrazu twarzy.Powiedział,że nie ma dobrych wieści.Niestety nikt nie dowiedział się jakich,ponieważ Natalia zemdlała,a Leo po tych słowach wybiegł ze szpitala.Złapałem Natalkę i szybkim ruchem zaniosłem ją do najbliższego lekarza.Położyli ją na szpitalnym łóżku,podłączyli kroplówkę i powiedzieli że za chwilę się obudzi.Nie dałem rady.Rozpłakałem się jak dziecko. Czemu Nina nam to zrobiła?Mam nadzieję,że lekarzowi chodziło o coś innego,bo nawet nie chcę myśleć,co się stanie jak będzie odwrotnie.

~Leo
Po tych słowach mnie zamurowało.Nie słuchałem dalej.Wyłączyłem się od świata.Nina musi żyć.Po prostu musi.Nie może nam tego zrobić!Nie może!Przecież ja bez niej nie dam rady.Jest najważniejszą księżniczką.Moją księżniczką.Wyjąłem słuchawki i włączyłem swoją ulubioną muzykę.Poszedłem przed siebie.Nie wiem dokąd,szedłem tam gdzie poniosły mnie nogi.Doszedłem do stawu.Był piękny.Tak samo jak Nina.Łzy mimowolnie zaczęły płynąc po mojej twarzy.Chciałem być silny,ale tak się nie dało.Wszystko mi o niej przypominało.Tapeta w telefonie,skatepark... Mam dosyć tego wszystkiego,to jest za trudne. Po chwili czyjaś ręka zaczęła klepać mnie po plecach.To była Julka:
-Tu jesteś,Wszędzie cię szukałam.Charlie powiedział mi,że wybiegłeś ze szpitala.
-A co innego miałem zrobić?Siedzieć tam i udawać,że wszystko jest okej?Że nic mnie nie wyniszcza od środka i jestem szczęśliwy,że moja dziewczyna umiera?No powiedz mi,czemu mam udawać?
-Nie musisz udawać.Ja cię rozumiem.Nina dla ciebie jest tak samo ważna jak dla mnie i Natalii.Dla wszystkich jest bardzo ważna.Nie zachowuj się jak egoista.
-Nie zachowuję się jak egoista,ale to wszystko mnie przerasta,rozumiesz?
-Tak,wiem.Rozumiem.Chodźmy już. Późno się zrobiło.
-Jak chcesz to idź,ja tu zostaję.
-Przeziębisz się,Leo.Co ci da siedzenie tutaj?
-Wiesz co mi da?Spokój i samotność.Mogę tutaj się wyciszyć i myśleć tylko o tym,o czym chce.
-Jak uważasz.Jakby coś to dzwoń.I pamiętaj,nie ty jeden możesz stracić to co kochasz.Wszyscy o możemy stracić. Nam też nie jest łatwo z tym faktem.
I odeszła.Lubię Julkę,to w końcu najlepsza przyjaciółka mojej dziewczyny.Ale nawet ona mi przypomina o Ninie.Każdy mi o niej przypomina.Wykończę się psychicznie.

~Julka
Wszyscy są smutni.Mi też nie jest łatwo.Leo zachowuje się trochę jak egoista.Rozumiem,że mu też brakuje Niny.Ale nam wszystkim jest ciężko.Nie tylko mu.Ja spędziłam z nią dzieciństwo,nie on.On pojawił się dopiero teraz... Mnie też to wykańcza,ale trzeba wierzy że wszystko będzie dobrze.Nadal nie wiem co się stało.I raczej szybko się nie dowiem.Leo jest załamany,Natalia też,a Charlie znając życie pewnie nie wie.A nawet jeśli wie,to nie chcę rozdrążać tego tematu.Dla każdego to jest trudne.

~Natalia

Obudziłam się w jasnej sali. Ach,tak.Zemdlałam.I nagle wszystkie wspomnienia wróciły.Pamiętam nasze dzieciństwo,było tak fajnie.Naszym jedynym zmartwieniem było to,czy tata nas zabierze na lody.A potem?Wszystko się skomplikowało.Najpierw rozstanie mamy z tatą,potem przeprowadzka. I nasza rozłąka... Byłyśmy ze sobą bardzo zżyte.Nadal jesteśmy.I zawsze będziemy.Aż do śmierci. Zaczęłam płakać,nie wiem skąd obok mnie pojawił się Charlie,ale jego wsparcie w tym momencie było dla mnie wszystkim.
-Cieszę się,że cię mam. - powiedziałam  przez łzy
-Zawsze będę.Twój i tylko twój.Bez względu na wszystko-przytulił mnie i starł łzy. -Wszystko będzie dobrze,musisz tylko wierzyć,że tak będzie. Nie płaz więcej,proszę.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też,ale chodź musimy jechać do domu.Przebierzesz się i coś zjesz.
-Okej.
I pojechaliśmy.Weszłam do domu,szybko się przebrałam:

I zjadłam obiad.A potem znowu pojechaliśmy do szpitala.
________________________________________________________________________
Jak podoba wam się taki obrót spraw?Czy Nina zostawi wszystkich i odejdzie,czy oszczędzi cierpienia najbliższym?Dowiecie się tego w kolejnym rozdziale.Prepraszam,że ten jest taki mega krótki.Kolejny postaram się zrobić dłuższy i ciekawszy.Z tym rozdziałem miałam problem,bo kiedy miałam już prawie koniec,to wszystko mi się usunęło :// Przepraszam was za to najmocniej.. Kocham was najmocniej <3 Jeżeli czytasz=skomentuj :))
Życzę wam dobrej nocy (chyba że czytacie z rana,to miłego dnia) Kolejny rozdział postaram się napisać jutro. Ale nic nie obiecuje,bo mam zamiar jutro odwiedzić przyjaciółkę.
Pozdrawiam
Zuza xx 
A no i pozdrawiam Julkę i Alice <3 GENIALNY BLOG ALICE

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Rozdział 7 . "Do not do this to me baby,I beg..."

~Natalia
Jestem ciekawa jak tam Nina.Został z nią Leo,a ja z Charliem pojechaliśmy do mnie. Jestem teraz w swoim pokoju.Charlie postanowił zrobić nam kolacje. Jutro rano pojedziemy do mojej siostry i dowiemy się co i jak. Usiadłam przed telewizorem i zaczęłam myśleć.Czy ja na pewno chce być z Charliem? Mój były chłopak,Hubert mnie zdradził. Obiecałam sobie,że się więcej nie zakocham.Nie chcę być zakochana..Co prawda ten pocałunek nic nie znaczył. Chyba lepiej będzie jak zostaniemy przyjaciółmi.Nie wytrzymałabym kolejnego cierpienia.Może potem,ale teraz jeszcze nie.Tylko jak mu to powiedzieć?A może on wcale mnie nie kocha i mówi tak tylko do każdej swojej fanki?Ale z drugiej strony,wydaje mi się że on taki nie jest.Chyba. Nie znam go za długo. Skąd mogę wiedzieć jaki jest naprawdę? Mam nadzieję,że Leo kocha Ninę naprawdę a nie na niby.Ona naprawdę jest bardzo wrażliwa...
-Proszę- Charlie podał mi talerz z jajecznicą.
-Dziękuje - lekko się uśmiechnęłam.
-Nie bądź smutna.Mam dobre wieści.
-Ooo jakie?
-Nina się obudziła! Leo przed chwilą dzwonił.
-Co? Jak to? Jezu Charlie musimy do niej jechać!
-Spokojnie,pojedziemy rano.A teraz zjedz. Jesteś zmęczona.
-No dobra..Charlie?
-Hmm?
-Czy my jesteśmy razem?
-Oficjalnie to nie. Znaczy się,nie wiem czy ty chcesz.
-Wiesz Charlie.. Ja się boję.
-Czego?
-Że ty mnie zranisz.Mój poprzedni chłopak mnie zdradził.Nie umiałam sobie z tym poradzić.
-Nie zranię cię.Wiem,że to dziwne że wyznaje ci miłość chociaż znamy się niedługo,ale czuję że to naprawdę miłość.Do żadnej dziewczyny nie czułem czegoś takiego jak do ciebie.Kocham cię.
-Ja ciebie też,Charlie.. Ale bardzo się boję.
-Rozumiem.Jeżeli nie chcesz,to ja nie będę naciskać. Nie chcę się narzucać.
-Nie Charlie,wszystko jest ok. Jesteśmy razem -uśmiechnęłam się i złapałam za jego rękę a on spojrzał mi w oczy i czule pocałował. Mam nadzieję,że z nim będę szczęśliwa.
Poszłam się przebrać w piżamę.


~Nina
Siedzieliśmy z Leo w ciszy.Ja byłam zmęczona,a on nad czymś usilnie myślał.Postanowiłam przerwać te bezsensowną ciszę:
-To prawda,że siedziałeś tutaj całą noc?
-Tak,razem z Natalią.
-Jest jeszcze Natalia?
-Nie,Charlie zabrał ją do domu.Była bardzo zmęczona.
-A ty?Nie jesteś zmęczony?
-Niee,wolę siedzieć tutaj z tobą.Jak się czujesz?
-Boli mnie bardzo ręka i trochę zmęczona jestem.
-Mam już iść? Bo nie wiem czy chcesz już się przespać?
-Nie,zostań ze mną.Proszę... Bo ja się boję.
-Czego?
-Że śmierć do mnie znowu przyjdzie..
-Kochanie,jej już nie ma. Poszła sobie do kogoś innego.Nie martw się. Ale jak chcesz,to mogę z tobą zostać.
-Dziękuję Ci,Leo.
-Kocham cię my polish queen - zarapował kawałek piosenki "shining star"
-Ale tak jak dziewczynę,czy jako fankę?
-Jako dziewczynę.
-Naprawdę? Myślałam,że jako fankę.I że my się przyjaźnimy,a kocham cię mówiłeś jako do fanki..To prawda,że chcesz żebym była twoją dziewczyną?
-Tak,chcę.Jesteś wyjątkowa.Zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia. Kocham cię.
-Ja ciebie też,ale nie chcę być zraniona.
-Nie będziesz,obiecuję.Ale posunąć byś się mogła hahah
-No okej,chodź tu do mnie,ale jak lekarz będzie się pytał,to jakby co to był twój pomysł misiu -pocałowałam go w policzek i wtuliłam się w niego. Zasnęłam..
Znowu przyszła do mnie ciemność taka sama jak wtedy kiedy byłam w śpiączce.Czego ona znowu ode mnie chce? I znowu ta postać..
-Witaj Nino.Widzę,że jednak wybrałaś życie. Ale to się tak łatwo nie skończy. To było tylko chwilowe.Leo zdradzi cię tak samo jak każdy inny chłopak.
-Nie mów tak!
-Ależ ja to wiem. Pomyśl,czy na pewno chcesz cierpieć przez niego? Czy chcesz odpuścić sobie cierpienie i ból?
-Przecież przedtem mówiłaś,że mam przeżyć i nie zadać bólu najbliższym.Czemu teraz chcesz żebym odeszła?
-To proste.Zawsze tak jest.Na początku stan zdrowia się poprawia,żeby każdy zdążył się pożegnać a potem umierasz. Przedtem musiałam przekonać cię,żebyś przeżyła,tak na chwilę.
-Przecież ja się dobrze czuję,nie chce zostawiać Leo.On mnie kocha.
-Tak,tak. Oczywiście. Ale serce to nie sługa.W końcu znudzisz mu się i z tobą zerwie.Nie będzie patrzał na to,czy cierpisz. Po prostu odejdzie.Wszyscy odchodzą.A Leo sobie bez ciebie poradzi. Popłaczę kilka dni,tak na pokaz żeby każdy widział.A potem-zapomni.Odejdziesz w zapomnienia tak jak reszta umarłych.Czy ty płaczesz teraz nad zmarłą babcią? Nie.Przypominasz sobie o niej tylko w dzień wszystkich świętych. Z tobą też tak będzie.Prędzej czy później.A ludzie,którzy cię obrażają mają rację.Jesteś dnem.Jesteś niczym.Uświadom to sobie w końcu.Leo jest z tobą tylko z litości.
-Nie prawda! Nie mów tak o nim! On jest inny!
-A pamiętasz co mówiłaś o Nikodemie? Też mówiłaś że jest inny od reszty,taki kochany.A on co zrobił?Zdradził cię.Z Leo będzie tak samo.Lepiej się nie łudź i odejdź.Tak będzie lepiej dla wszystkich.
A co jeśli ona ma rację? Muszę odejść.

~Leondre
Położyłem się obok Niny.Zasnęła.Dałem jej buziaka w policzek.Na jej twarzy był grymas bólu...Wystraszyłem się.Powoli wstałem i zobaczyłem czy oddycha.O cholera,ona nie oddycha.Jak najszybciej pobiegłem po lekarza.
-Musisz wyjść z sali,chłopcze - powiedział do mnie lekarz.
-Czy..czy ona przeżyję?-powiedziałem przez łzy
-Zrobimy wszystko co w naszej mocy. Nic nie obiecujemy. Mówiliśmy,że nie ma 100% pewności,że przeżyje. Czasami tak jest,że pacjentowi się polepsza,a potem znowu jest w stanie krytycznym.Twoja dziewczyna straciła bardzo dużo krwi. Na razie pozostaje ci tylko czekać i modlić się.Ale tak jak mówiłem-jej stan jest krytyczny.Nawet bardzo.Walczymy o jej życie.
I wszedł do sali,w której leżała moja dziewczyna.Moja kochana Nina..A co jeśli ona nie przeżyje?Nie zdążyłem się z nią pożegnać.To wszystko działo się za szybko. Nie mogę pogodzić się z tym,że jej może za chwilę nie być.Patrzyłem przez szybę na jej ciało. Na jej twarzy nadal był grymas bólu..Chciałem zadzwonić do Charliego i Natalii,ale jest już grubo po północy.Pewnie śpią.A poza tym nie chce ich martwić.Natalia i tak dużo już wycierpiała.Tyle się napłakała..Jak ja jej mam teraz powiedzieć,że Niny może za chwilę nie być?Sam sobie z tym ledwo radzę,a co dopiero ona.

~Natalia
Zasnęłam w objęciach Charliego. Obudziłam się o 2 w nocy. Poszłam do kuchni napić się wody.Miałam złe przeczucia nie wiem od czego.Miałam koszmar. Śniło mi się,że Nina nie żyję.Że razem z Charlie'm stoimy na jej pogrzebie.Co dziwne ,nie było na nim Leo.Bardzo dziwny sen,ale mimo to,bardzo mnie przestraszył.Mam nadzieję,że Nina śpi spokojnie w szpitalnym łóżku wtulona w Leo. Po chwili po schodach zszedł Charlie.
-Czemu nie spisz? - zapytał zaspany
-Miałam koszmar i nie mogę spać.
-Jaki koszmar?Opowiesz mi o nim?
-Śniło mi się,że Nina nie żyje.Że ty i ja byliśmy na jej pogrzebie.Nie wiem czemu nie było na nim Leo.To bardzo dziwne.
-Skarbie,to był tylko koszmar.Z Niną jest wszystko dobrze.Chodź spać,proszę.
-No dobra - wstałam powoli i skierowałam się w stronę schodów. Charlie szedł za mną.

~Nina
Tak,to już pewne.Chcę umrzeć...Ale,nie chcę żeby Leo i Natalia cierpieli. Kocham ich najbardziej na świecie. Nie zdążyłam się pożegnać z siostrą..Ehh...Czemu to wszystko jest takie trudne.Chcę umrzeć,ale boję się zapomnienia.Nie chcę,żeby inni cierpieli przeze mnie,bo wiem co to znaczy stracić najważniejszą dla nich osobę.Nic już nie wiem.Chcę żyć?Z jednej strony tak,bo w sumie mam dużo planów na przyszłość.Chcę umrzeć?Zero zmartwień,ale z drugiej strony nie chce zapomnienia.To wszystko tak bardzo boli.

~Leo
Ninę nadal reanimują. Ona musi żyć.Po prostu musi.Dla mnie. Postanowiłem się przejść. Szedłem parkiem wzdłuż,aż doszedłem do skateparku.Wszystkie wspomnienia wróciły.A obok kawiarnia-kolejne,chociaż nie za przyjemne,ale wspomnienia. Przypomniało mi się,że mam przy sobie telefon Niny.Po chwili przyszedł sms:

Od:Julka
Hejka,dzisiaj przylatuje do Anglii.Przyjedziesz na lotnisko?

Do:Julka
Hej,tu Leo.Nina jest w szpitalu.Nie wiadomo czy przeżyję.Przepraszam,że tak przez telefon i w dodatku przez sms,ale nie jestem w stanie wydusić z siebie żądnego słowa. 

Od:Julka
Jezus Maria? Co się stało do cholery? Czemu ja nic o tym nie wiem?

Do:Julka
Przepraszam,nie chciałem cię martwić a Nina nie miała kiedy się odezwać.

Od:Julka
No dobra,ja będę na lotnisku w Port Talbot za około 5 godzin.

Do:Julka
Ok,czekamy.Mam nadzieję,że i my się lepiej poznamy,bo na razie nie mieliśmy okazji.Do zobaczenia.
Poszłem do szpitala i usiadłem na krześle przy sali.
~Julka
Nina w szpitalu,podobno nie wiadomo czy przeżyję.A ja? Oczywiście dowiaduje się o wszystkim ostatnia. Moja przyjaciółka może umrzeć,a mnie przy niej nie ma.Nie zdążyłam się z nią nawet pożegnać.To wszystko moja wina.Gdybym tutaj była to może nic by się nie stało.W sumie,to nie wiem nawet co się stało i mam nadzieję,że Leo mi wszystko powie.Nina mówiła mi,że jest blisko z Leondre'm Devries'em. Nic sobie z tego nie robię.W sumie jest to mój idol,ale nie będę zachowywać się jak idiotka.

~Natalia
Po przebudzeniu się,szybko pobiegłam się ubrać:

Obudziłam Charlsa,wsiedliśmy w autobus i zajechaliśmy pod szpital.Weszłam na oddział a na szpitalnych krzesłach zauważyłam Leo.Znowu płakał.
-Leo co się dzieje?Czemu płaczesz?Przecież z Niną wszystko w porządku.
-No własnie nie jest w porządku.. Jej stan się bardzo pogorszył..Lekarze nie dają jej dużych szans na przeżycie.
-Co? Przecież już było dobrze.
-Było.Ona chciała się tylko pożegnać,rozumiesz?To był tylko chwilowy stan..
-Nie wierzę.-usiadłam i schowałam twarz w dłonie.Po chwili przyszedł Charlie.Mocno się w niego wtuliłam i zaczęłam płakać. Wszystko znowu wraca. To samo co było wczoraj.To nie może być prawda.Nie zdążyłam się z nią pożegnać.A mama nadal nic nie wie.Muszę do niej zadzwonić:
-Halo Natalka?Co u was?
-Hejka mamo.
-Co się stało?Czemu płaczesz?
-Nina jest w szpitalu,chciała się zabić.
-CO?Jak to? Przylecę do was najbliższym lotem.
-Jest w stanie krytycznym,nie wiadomo czy przeżyje.
Po chwili ze sali wyszedł lekarz.
-Sprawa jest na razie opanowana.Miejmy nadzieję,że się nie pogorszy.Nie wchodźcie do niej,jest wykończona i zmęczona.

~Mama Niny i Natalii
To wszystko spadło na mnie jak grom z jasnego nieba.Moja mała Ninka samobójstwo?To niemożliwe.
_________________________________________________________________________
Hej wszystkim! Tak wiem.Dwa rozdziały jednego dnia? A jednak! Cieszycie się? Przepraszam za taki dziwny obrót spraw,nie wiem czy wam się podoba czy nie.Wyraźcie opinie w komentarzu jak zwykle. Aska macie niżej. Nie wiem,czy jutro będzie rozdział.Może jak ładnie poprosicie ^^
Wiem,że trochę już późno,przepraszam <3 
Zuza xxx
ASK TUTAJ


Rozdział 6. "Please do not leave mnie.I love you and I always will.."

~Natalia,nazajutrz
Bardzo martwię się o Ninę. Lekarze mówią,że nie mają pewności,że przeżyję.Na razie jest w śpiączce.Jestem kompletnie załamana.Leo tak samo.Siedzi cały czas smutny obok mnie i mówi cały czas,że to jego wina. Po części to jest jego wina,ale do cholery,Nina też nie jest bez winy..Wiem,że jest wrażliwa,ale mogła mi powiedzieć. Nie gwarantuję,że bym jej pomogła,ale przynajmniej wiedziałabym o tym. Mam nadzieję,że Nina nas nie zostawi.Mama nic o tym jeszcze nie wie. Wczoraj rano musiała polecieć do Polski,nami miał się zaopiekować tata.Ale nasz kochany tatuś oczywiście ma gdzieś to,że Nina jest w szpitalu i to,że może umrzeć.Przecież nie ma się czym przejmować.. (wyczujcie ten sarkazm) Dla niego zawsze liczyły się dzieci z drugiego małżeństwa,my byłyśmy odrzucone na boczny tor. Nina nie może mnie samej zostawić tutaj,po prostu nie może.Nie dam rady bez niej.To ona wspierała mnie zawsze,jak zerwał ze mną chłopak albo jak miałam dosyć życia.Mimo to,że nie mieszkamy razem,jesteśmy ze sobą bardzo blisko. Nie dałam wczoraj żadnego kontaktu Charliemu.Może się martwi,a może poszedł do kina sam.W sumie,to chyba powinien wiedzieć,że Nina jest w szpitalu.Leo nie jest w stanie nic powiedzieć,więc ja muszę to zrobić  przy okazji przeprosić za wczoraj. Zadzwoniłam.

~Charlie
Czekałem wczoraj na Natalię u siebie w domu.Było już grubo po 20,a jej nadal nie było.Nie wiedziałem,czy coś się stało czy po prostu mnie wystawiła.Trudno stwierdzić.Wstałem dzisiaj rano rozmyślając na ten temat,ale dałem sobie spokój.Nie będę się narzucał.. Po chwili usłyszałem telefon.Na ekranie widniało "Natalka". Od razu na mojej twarzy pojawił się uśmiech,a zaraz potem smutek.Ale odebrałem.
-Halo?
-Charlie? -zapytała płacząc
-Tak,to ja.Czemu płaczesz,co się stało? - byłem zaniepokojony
-Nina chciała popełnić samobójstwo
-Co? Czemu? Jak to? Gdzie jesteś? Zaraz będę!
-Wszystko opowiem ci na miejscu. Jestem w szpitalu na ulicy Tenbey*.Proszę przyjedź - płakała..
Nina chciała popełnić samobójstwo? Dlaczego? Przecież ona zawsze taka wesoła.. Pamiętam jak na koncercie zemdlała.Była taka niewinna,a Leo.. Własnie,ciekawe jak tam Leo...Ostatnio zwierzał mi się,że chyba się w niej zakochał.Pewnie jest załamany.Muszę wspierać ich wszystkich.Ninę,Natalię i Leo..

~Nina
Nie wiem co się dzieje.Widzę tylko ciemność i kogoś w oddali.Po chwili ten ktoś do mnie podszedł:
-Naprawdę tego chcesz?Chcesz zostawić wszystkich najbliższych? A Leo? Pomyślałaś o nim?On cię kocha a ty jesteś taką cholerną egoistką! Myślisz tylko o sobie! Pomyślałaś o Natalii? Jesteś dla niej najbliższą osobą.A twoja mama?Ciężko pracuje,żebyś miała w dupie dobrze. A Julka? Ona nic nie wie. Jesteś jej najbliższą przyjaciółką.Co wszyscy by powiedzieli na twoją śmierć?Myślisz,że byliby szczęśliwi? Powiem ci,że nie!
-Kim ty w ogóle jesteś? Odwal się ode mnie! Nie wiem kim ty jesteś,nie będziesz mi mówić co mam robić! Zrobię to co zechce,a tobie nic do tego!
-Jestem śmiercią.Przyszłam ci tylko uświadomić,że śmierć to nic fajnego. Myślisz,że będziesz wolna i nie będziesz miała problemów?
-Nie będę miała! Jak mogę mieć problemy,skoro nie będę już na tym strasznym świecie,który rani?
-Będziesz miała...Będziesz musiała patrzeć jak twoi najbliżsi cierpią!To nie jest przyjemny widok.Wyobraź sobie teraz twojego przyjaciela,Leo. Jesteś dla niego najważniejsza.A teraz wyobraź sobie go całego zapłakanego,załamanego,samotnego.Zadręczającego się,że to jego wina. Nie chcesz być zraniona prawda?Nie chcesz być raniona przez wszystkich?! A samobójstwo to też cierpienie. Nie chcesz cierpieć,a przez ciebie cierpią inni.Chcesz tego? Naprawdę? Dla ciebie nie jest to przyjemne jak cię obrażają ludzie i cierpisz,prawda?Oszczędź cierpienia swoim najbliższym..Leondre,Natalii i swojej mamie.Oni kochają cię i tylko to ci jest potrzebne do szczęścia.. Nie przejmuj się ludźmi którzy gadają.Widocznie mają tak nudne życie,że muszą zajmować się twoim. Miej gdzieś innych! Są zazdrośni,że masz dobry kontakt z Leo.Chcesz dać i satysfakcję?
-Nie chcę.Ale nie chcę więcej cierpieć...Nie wiesz jak to jest kiedy musisz codziennie wysłuchiwać złych opinii na swój temat.Nie wiesz jak to jest kiedy twój rodzony ojciec cię zostawi!Nie wiesz jak to jest,kiedy codziennie czujesz się jak gówno.Nic nie warte gówno! Wstajesz codziennie,funkcjonujesz całkiem normalnie.Przy wszystkich udajesz,że jest dobrze.Śmiejesz się.Ale w twoim uśmiechu jest zawarte cierpienie.Ja nie wiem czy chce dalej żyć.
-To twój wybór.Twoja własna decyzja.Od ciebie zależy czy przeżyjesz. Od ciebie zależy czy oszczędzisz cierpienia sobie i innym.Pamiętaj...To wszystko zależy od ciebie,tylko i wyłącznie od ciebie.. Ja ciebie już opuszczam,pamiętaj to twoja decyzja.Mam nadzieję,że nie zmarnujesz reszty życia.A raczej byłego życia.Lekarze nie wiedzą czy przeżyjesz,ale to wszystko zależy od ciebie. Uświadom sobie to jaki zadasz ból innym.Żegnaj Nino!
To wszystko zależy od ciebie.Od ciebie.Od ciebie.. Te słowa krążyły w mojej głowie jak bumerang. Nie wiedziałam co chcę.Nie chcę zadać bólu Leo,Natalii..Julce i mamie.Ale nie chce też więcej cierpieć na tym popieprzonym świecie,który rani mnie na każdym kroku.

~Leo
Czemu ona mi to zrobiła?Nie widziała tego,że ja ją kocham? Nie może mi tego zrobić.Ja ją naprawdę kocham... Nie poradzę sobie bez niej.Wiem,że to wszystko moja wina. Gdybym nie wstawił tego cholernego zdjęcia wszystko byłoby dobrze. A teraz?Nie mam nawet pewności czy ona przeżyje. Jestem załamany,mam nadzieję że ona nam tego nie zrobi.Nie może.
Siedziałem tak z głową schowaną w dłonie i rozmyślałem.Po chwili usłyszałem znajomy głos:
-Cześć stary - to był Charlie
-No cześć..
-Powiecie mi co się stało?Natalia nie jest w stanie wydusić z siebie żadnego słowa,oprócz tego że Nina nie przeżyję.Ja już naprawdę nie wiem co się dzieje..
-Bo chodzi o to,że jak byłem u Niny to zrobiłem nam kilka zdjęć i dodałem jedno na facebooka i twittera.Gdy rano się obudziłem,to zobaczyłem ile tam jest komentarzy. Większość była negatywna,typu "Nina,nie masz u niego szans". Myślałem,że nie zdążyła,tego przeczytać i usunąłem te zdjęcie.Potem przyszła do mnie Natalia i powiedziała,że Nina od samego rana siedzi sama w pokoju i płacze.Powiedziałem Natalii,że wiem o co chodzi,a ona powiedziała,że Nina ma pod poduszką żyletkę.I wtedy szybko pojechaliśmy do niej.Leżała cała we krwi na podłodze,bez ruchu.. - nie wytrzymałem i rozpłakałem się.To wszystko jest dla mnie za trudne.
-Spokojnie,wyjdzie z tego.Jestem tego pewny.Nie może na tego zrobić..
-Lekarze powiedzieli,że nie ma pewności,że przeżyje.
-COO? Jak to?Przepraszam Leo,nie wiedziałem...
-A to wszystko moja wina..
-Nie zadręczaj się Leo. Przepraszam,muszę iść do Natalii.Jest załamana.Boję się,że coś sobie zrobi.
-Idź,dam sobie radę,Charlie.

~Natalia
Charlie już przyjechał. Nina nadal się nie obudziła.Lekarze dają jej 2 tygodnie na wybudzenie. Charliemu nie chciałam mówić.Nie tyle co nie chciałam,co nie mogłam.Nie dałam rady.To jest za trudne dla mnie.Dla Leo też.Widać,że on ją kocha...
-Jak się czujesz? - zapytał mnie Charlie.
-Ja dobrze.Oprócz tego,że bardzo się martwię i nie spałam całą noc.W dodatku,że mama nic nie wie,a tata ma nas w dupie.To wszystko mnie przerasta,Charlie!
-Wiem,Natalia.Wiem... -mocno mnie przytulił.
Spojrzałam w jego oczy.Są takie piękne.Jego i moje usta dzieliły tylko milimetry.Aż stało się..Nasz pocałunek był przepełniony miłością.
-Kocham cię,Charlie.
-Ja ciebie też,Natalia.I pamiętaj,że co by się nie stało,ja będę przy tobie zawsze.
-Zawsze?
-Zawsze.
Złapaliśmy się za ręce  poszliśmy pod salę Niny. Po chwili przyszedł lekarz.
-Do pacjentki może wejść tylko jedna osoba i nie za długo.Możecie się zmieniać,ale każda wizyta nie powinna trwać dłużej niż 10 minut.Pacjentka jest bardzo wykończona i odwodniona.Nie mamy 100%  pewności,że ona przeżyje,ale najważniejsze teraz jest wasze wsparcie-powiedział lekarz i odszedł.
-Mogę wejść pierwsza?-zapytałam
-Pewnie-odpowiedział Leo.-Ja wejdę na samym końcu.
Weszłam do jasno oświetlonej sali.Na szpitalnym łóżku leżała Nina.Moja kochana,niewinna Nina.Moja mała siostrzyczka..
-Nina,proszę obudź się.Kocham cię,siostrzyczko.Nie możesz mi tego zrobić.Leo jest załamany,nie rób nam tego.Wszyscy cię kochamy,proszę... Wróć do nas,błagam - rozpłakałam się na dobre i wyszłam.Wtuliłam się w Charliego:
-Wiesz,powinnaś odpocząć.Leo cały czas czuwa przy niej.Nie martw się misiu.Będzie dobrze,tylko musisz wierzyć że będzie - powiedział.
-No okej,to jedźmy..Charlie?
-Tak?
-Mógłbyś zostać u mnie na noc?Nie zasnę sama..Proszę.
-Oczywiście,że zostanę...
-Dziękuje.

~Charlie,w czasie gdy Natalia była u Niny.
Gdy Natalia była u Niny,szybko dodałem wpis na twittera:
"Jesteście z siebie zadowoleni?Nina leży w szpitalu.Nie wiadomo czy przeżyję. A to wszystko przez was.Zajmijcie się swoim życiem,moi drodzy"
Jak Natalia wyszła wtuliła się we mnie,zapytała czy mogę u niej spać.Martwię się o nią i o Ninę tak samo. Pojechaliśmy.

~Leo
Po Natalii,ja wszedłem do Niny.Przytuliłem ją mocno i ścisnąłem jej rękę.
-Proszę Nina,nie rób mi tego.Ja cię kocham.Nie przeżyję,jeśli mnie opuścisz.Błagam cię.Naprawdę cię kocham Nina! Błagam cię,nie rób mi tego! Nina no!
Po chwili zauważyłem,że ona ściska moją rękę.Chwilę potem zaczęła otwierać oczy.
-Leo?
-Nina?
-Co ja tu robię?
-Chciałaś popełnić samobójstwo.Jeju,tak się cieszę,że wróciłaś do nas.-popłakałem się ze szczęścia.
-Kocham cię Nina!
-Ja ciebie też,Leo.Przepraszam,ja nie chciałam was zostawiać.Po prostu...Miałam dosyć.Przepraszam.
-To nie twoja wina..Tak się cieszę.. Poczekaj chwilę,pójdę po lekarza.

~Nina
Nie pamiętam za dużo.Pamiętam,że się cięłam,a potem odpłynęłam.Potem były jakieś głosy.Przytłumione.Leo mnie kocha.Te słowa krążyły w mojej głowie.A ja głupia chciałam go zostawić.Pamiętam jeszcze wizytę śmierci w mojej głowie.Uświadomiła mi,że tak naprawdę kocham najbliższych.Pamiętam jeszcze głos Natalii.Mówiła,że mnie kocha i że mam jej tego nie robić.Wtedy postanowiłam się obudzić.Kocham ich wszystkich.
-Oo,widzę,że panienka się już obudziła. Jak się czujesz?
-Tak,trochę boli mnie ręka i głowa,ale nie jest źle.
-To dobrze. Twój chłopak i rodzina bardzo się o ciebie martwili.
-Mój chłopak? - byłam trochę zdziwiona.
-Tak,stoi za drzwiami.Zawołać go?Siedział tu całą noc,razem z twoją siostrą.
-Tak,może go pan zawołać.
-Dobrze,zaraz go zawołam.A ty być może że niedługo już wyjdziesz.
 Puścił mi oczko a do sali wszedł Leo.
_____________________________________________________________________________
Cześć i czołem! Co u was?Jak tam zaczęty kolejny tydzień?Ja mam ferie.Mam nadzieję,że rozdział wam się podoba.Chciałam go napisać trochę inaczej,miał być inny zwrot akcji,ale myślę że jest okej.Jest okej?Wyraźcie swoje opinie w komentarzu! Dziękuję wam za tyle wyświetleń i tak dużo komentarzy pod poprzednim postem.Było 5 komentarzy,a dla mnie to naprawdę dużo! Dziękuję Alicji i dziewczynom z konwersacji LASKI PODPASKI BAMOWE WYGIBASKI XDD Jesteście najlepsze,dziewczyny! Pozdrawiam wszystkich xx
kolejny rozdzał możliwe,że jutro lub pojutrze,a jak ładnie poprosicie to może jeszcze dzisiaj ^^ Dziękuje każdemu z osobna,że czytacie to co tu pisze!! 
ASK DLA CZYTELNIKÓW ZAJRZYJ 





























sobota, 16 stycznia 2016

Rozdział 5. " You were my rock and now you ain't there.."

~Natalia
Obudziłam się cos po 8. Ubrałam się i położyłam na łóżku.

Charlie wczoraj wyszedł szybko. Chociaż w sumie możliwe,że on nie wyszedł szybko,tylko dla mnie to było za krótko. Był u mnie niedługo,a mimo to wydaje mi się jakbyśmy znali się kupę lat. Naprawdę,jest bardzo kochaną osobą. Trudno mi to powiedzieć,ale chyba się w nim zakochałam...

~Charlie
Natalia jest bardzo...niesamowita? Tak,to chyba najlepsze określenie. Jest taka inna od zwyczajnych dziewczyn. Ale nie wiem czy ona do mnie czuje to samo.. Wydaje mi się,że to wszystko jest za szybko. Nie można zakochać się w kimś w jeden dzień. To chyba nie możliwe.. Może zaproszę ją dzisiaj do kina? Nie.. A co jeśli odmówi? Ale może ona też ma ochotę wyjść? Dobra,Charlie,przestań gadać i zacznij działać. Wybrałem jej numer:
-Halo - odebrała - Charlie?
-Tak,to chyba ja ahahah - zaśmiałem się.
-No to cześć chyba Charlie - jej śmiech,cudowny..
-Miałabyś ochotę pójść ze mną dzisiaj do kina?- wypaliłem prosto z mostu.
-Pewnie. O której godzinie?
-No nie wiem,może koło 20?
-Jasne,będę gotowa.
-Okej,to cześć. - pożegnałem się.
Byłem z siebie dumny.Zaprosiłem ją na randkę. Yeah!

~Natalia
Po telefonie od Charlie'go zastanawiałam się czy to randka,czy po prostu nie ma z kim iść do kina. Stwierdziłam,że to raczej to drugie,ale mimo to ubiorę się elegancko.Tak na wszelki wypadek.
Poszłam do Niny. Siedziała sama w pokoju,słuchała muzyki i przeglądała różne rzeczy na portalach społecznościowych.Nawet mnie nie zauważyła. Chwila,chwila. Czy ona płakała?

~Nina
Wstałam o 9. Poszłam po prysznic i ubrałam się.

Postanowiłam sprawdzić facebooka,twittera,snapchat'a i instagram'a. Zdziwiło mnie dużo hashtagów typu #NinaLeaveLeo (#NinaZostawLeo,po polsku) w wielu językach. W pierwszej chwili nie wiedziałam,że chodzi o mnie. Przecież jest wiele Nin na świecie,czemu akurat miałoby o mnie chodzić? Weszłam na facebooka. Milion wiadomości. Weszłam w pierwsze 3.

1)Zostaw naszego Leo! Czy ty myślisz,że jak się z nim przyjaźnisz jesteś fajna? Nie,nie jesteś! Lecisz tylko na jego kasę i nic więcej! Tępa lalusia!

2) Hahahahahaha,Leo nigdy nie będzie twój. Pogódź się z tym.. Nie dorastasz mu nawet do pięt,kochanie :* 

3)Daj sobie spokój,misiaczku. Nigdy nie będziecie razem.Nie pozwolimy na to. O nie.. Besos skarbie :** 

Nie mogłam dalej czytać.Miałam dość.. Czemu one mnie tak nienawidzą? Chyba mam prawo przyjaźnić się z kim kurwa chce! A może one mają rację? Rozpłakałam się. Nie wiedziałam,co mam robić. Tamta dziewczyna z kawiarni nastawiła wszystkich przeciwko mnie! Postanowiłam,że usunę facebooka i resztę tych głupich portali.Gdybym nie miała na nich konta,nigdy by mnie nie obraził i nie cierpiałabym. Ale już po fakcie. Ale,skąd one wiedzą jak się nazywam? Weszłam w profil Leo.
"Z księżniczką <3 " A pod tym nasze zdjęcie.. No nie. Leo,musiałeś? Naprawdę? Leo jest moim przyjacielem,ale chyba muszę zakończyć te przyjaźń.Nie chcę się narażać na hejty.Po prostu mam już dosyć.. Rozpłakałam się na dobre. Ja nie mogę tak żyć..  Zauważyłam Natalię,ale udałam,że jej nie widzę. Nie mam zamiaru znowu jej się zwierzać.

~Natalia
Usiadłam na jej łóżku.
-Nina,wszystko ok?
-Tak. Możesz już iść?
-Nie wyglądasz jakby było ok. Powiedz co się stało..
-Boli mnie brzuch i tyle. Zostaw mnie,chcę zostać sama.
-No dobra,ale jak coś to wiesz gdzie mnie szukać. Dzisiaj o 20 idziemy z Charliem do kina.
I wyszłam. Wiem,że nie boli jej brzuch. Stało się coś poważniejszego,ale nie będę wnikać. Jakby chciała,to by powiedziała.

~Leo
Jak zawsze po przebudzeniu sprawdziłem newsy. Było dużo komentarzy pod zdjęciem moim i Niny,które dodałem wczoraj. Nie były to miłe rzeczy ze strony Bambinos. O cholera,jeżeli Nina to widziała,pewnie jest załamana.Boże,po co ja wstawiłem te zdjęcie? Dobra,Leo. Ogarnij się.Na pewno tego nie widziała. Może jeszcze śpi. Usunąłem te zdjęcie tak na wszelki wypadek i poszedłem na śniadanie.

~Nina
Przecież ja nie mogę zakończyć tej przyjaźni.. Jest dla mnie bardzo ważny.. Ale nie chce się narażać na te hejty i nie chce narażać Leo na kłopoty. Najlepiej byłoby chyba gdybym znikła. Pod poduszką zawsze trzymałam żyletkę.. Nie,nie mogę tego zrobić.Leo nie byłby zadowolony.. Ale przecież ja i tak nie liczę się dla niego.Jestem tylko zwyczajną fanką.. Nie chcę się zabijać,ale kilka kresek nie zaszkodzi. Pierwsza kreska.Druga.Trzecia.. Chyba za mocno. Po chwili zaczęłam odpływać. Może to  dobrze? Wprawdzie nie chciałam popełniać samobójstwa,ale trudno. Każdemu będzie łatwiej.

~Natalia
Mam nadzieję,że nie stało się nic poważnego. Niny nie ma jeszcze na dole. Ale i tak nie dowiem się od niej co się stało. Pójdę do Leo. On na pewno wie,przecież jest jej przyjaciele. Wykonałam szybki telefon:
-Halo.. Natalia? -odebrał
-Tak,to ja.. Mogłabym wpaść?
-Tak,pewnie. Cos się stało?
-Nie. To znaczy tak. Wszystko opowiem ci jak przyjdę.
-Okej,czekam.

~Leo
No nie powiem. Zaniepokoił mnie trochę telefon od Natki. Nie dzwoniła nigdy tak spontanicznie. Miałem wrażenie,że coś się stało. Po chwili usłyszałem dzwonek do drzwi.Wpusciłem dziewczynę do środka.
-Cześć,Leo
-No hej,co tam?
-Może usiądziemy?
-Tak,pewnie. Powiesz mi o co chodzi?
-No własnie ja nie wiem.Nina rano płakała,nie chciała ze mną rozmawiać.. Nigdy tak nie robi.Musiało stać się coś poważnego,skoro nawet ze mną nie chcę o tym rozmawiać.. Wiesz coś o tym? Tylko błagam nie kłam,to poważna sprawa..
-O KURWA MAĆ
-Co się stało Leo?
-Czyli jednak to zauważyła.. No nie!
-Powiesz mi o co do jasnej cholery chodzi?!
-Wczoraj dodałem zdjęcie na facebook'a z Niną a pod tym zdjęciem było multum komentarzy.Były one negatywne,typu że ma mnie zostawić,dać sobie spokój itp. Miałem nadzieję,że tego nie zauważy.
-Leo,to nie twoja mina.Ale lepiej jedźmy do mnie.Ona źle reaguje na hejty.Mam nadzieję,że nic sobe nie zrobiła.. LEO! ONA MA POD PODUSZKĄ ŻYLETKĘ!
-CO KURWA?
-Mam nadzieję,że jej nie użyła!
Pobiegliśmy szybko na autobus. Jezu,żeby ona tylko sobie nic nie zrobiła.. Nie przeżyję tego.. Ja ją chyba kocham.. Wysiedlimy i szybko pobiegliśmy na górę. Wbiegłem do jej pokoju.Na podłodze było pełno krwi a ona leżała bez ruchu na łóżku. Zamarłem. Ukląkłem przy niej.
Nina! Nie rób mi tego! Błagam cię! Ja cię kocham! Nina! Obudź się! No błagam! - rozpłakałem się na cały głos.Spojrzałem na Natalię. Była cała zapłakana.Zadzwoniła po karetkę.

~Natalka
Zadzwoniłam jak najszybciej po karetkę.Miejmy nadzieję,że nie jest jeszcze za późno.Nie może być. Po prostu nie. Spojrzałam na Leo.Był cały zapłakany. Nie mogę na to patrzeć.. Nina?Czemu ona to nam zrobiła? Po chwili nadjechała karetka. Leo powiedział,że przyjedzie z mamą,a ja wsiadłam razem z nią do karetki i pojechałyśmy do szpitala. Modliłam się w duchu,że ona przeżyję.Nie może mnie zostawić. I Leo tym bardziej..
_________________________________________________________________________________
Hejka wszystkim! Jak u was? U mnie bywało gorzej. Zaczęły mi się ferie.. Ale jest jeden problem,mianowicie bloga,które męczy mnie już od tygodnia... Pod ostatnim rozdziałem był tylko jeden komentarz.. (od mojej cudownej Alice,pozdrawiam cię skarbie :*) Jeżeli mnie czytacie i chcecie,żebym kontynuowała dalej te moje wypociny,to zostawcie w komentarzu chociaż kropkę.Będę wtedy wiedzieć,czy ktokolwiek to czyta :')) Proszę,chociaż jedna kropka.. Jeżeli możecie,to wyraźcie swoją opinię w komentarzu:)) Rozdał był pisany spontanicznie,ale powiem wam,że jestem z niego zadowolona co rzadko mi się zdarza. Dziękuję Alicji za motywacje i Julce,która cały czas mnie wspiera.. (zdrowiej skarbie :c ) 
Tutaj macie aska to jakichkolwiek pytań :) Kolejny rozdział pojawi się w poniedziałek-wtorek.. No chyba,że nie będzie żadnych komentarzy,to wtedy napiszę jakis szybki epilog i po sprawie ! :') Pozdrawiam serdecznie wszystkich czytelników i dziękuję za 1000 wyświetleń,to wiele dla mnie znaczy :) 
ASK DLA WAS KLIKNIJ! :'))

środa, 6 stycznia 2016

Rozdział 4 "Just know that you can be anything you want."



~Nina
Gotowa zeszłam na dół. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. To był Leo. Złapałam szybko torebkę i poszliśmy.

~Leo

W domu mi się nudziło. Wpadłem na pomysł,żeby wziąć Ninę do skateparku. Napisałem jej szybkiego sms'a. Zgodziła się. Ubrałem się i poszedłem jeszcze do Charlie'go. Pogadaliśmy trochę i stwierdziłem,że muszę już iść. Zadzwoniłem do drzwi,otworzyła je Nina i poszliśmy.

~Nina 

Denerwowałam się trochę tym spotkaniem,tym bardziej,że nie umiem jeździć na deskorolce.  Leo chyba to zauważył:
-Co jest? - zapytał
-Emm...No nic. A co ma być?
-No nie wiem,wydajesz się taka zdenerwowana.
-Bo..ja nie umiem jeździć na desce!-powiedziałam rozżalona
-Spokojnie,przecież cię nauczę - zaśmiał się.
-No dobra - odparłam 
-Ok,już jesteśmy. - powiedział nagle mój towarzysz.
Poszłam na najniższą rampę razem z Leondre. Bałam się jak cholera tego,że za chwilę spadnę. Ale Leo trzymał mnie bardzo mocno,więc moje obawy ucichły.
-Okej,teraz ta noga do przodu,tamta do tyłu. Tą z przodu się odepchnij,potem obie nogi połóż na desce - wytłumaczył
-Nie wiem,czy to dobry pomysł... - byłam przerażona.
-Dasz radę,wierzę w ciebie. 
-No dobra,raz się żyję,.. - i pojechałam. Nie zdążyłam jeszcze zrobić tego wszystkiego co tłumaczył Leo,a już bym się prawie wywaliła. Na szczęście chłopak szedł cały czas obok mnie,tym samym mnie trzymając.
-Okay,może chodźmy na herbatę? Dokończymy naszą naukę kiedy indziej hahaha - zaśmialiśmy się. 
-To dobry pomysł. Chodźmy do tej kawiarni naprzeciwko. Jest najbliżej.
~kilka minut później~
Siedzimy już na swoich miejscach i pijemy gorącą herbatę. (to co,że na dworze jest +20 stopni) Nagle do Leo podeszło kilka fanek. Robiły sobie z nim zdjęcie,autograf itp. Jedna z nich podeszła do mnie:
-Co ty sobie w ogóle wyobrażasz? Leo jest nasz i nie masz prawa z nim być. - odparła z fałszywym uśmiechem.
-Emm,ja z nim nie jestem.Pijemy tylko herbatę. - powiedziałam zmieszana.
-Nie waż się go nawet dotknąć,bo pożałujesz,szmato - syknęła.
W tym momencie nie wytrzymałam. Zawsze byłam wrażliwa na obrażanie mnie ze strony innych. Położyłam pieniądze na stoliku i pobiegłam z płaczem do domu. Wbiegłam szybko po schodach i zamknęłam się w swoim pokoju.Po chwili ktoś pukał. Usłyszałam,że to Natalia. Otworzyłam jej. Wiem,że mogę jej ufać jak nikomu na świecie. To moja siostra. Jest jeszcze Julka,ale nie chcę jej martwić. Niech te dni spędzi ze spokojem,z rodziną. 
-Hej Nina.. Co się stało?
-Cześć.. Szkoda gadać. - przytuliłam się do niej.
-Mów o co chodzi.
-No bo ten.. Byłam z Leo w skateparku. Było fajnie,poza tym,że prawie się wywaliłam. Siedzieliśmy tam może z godzinę,aż on stwierdził,że pójdziemy na herbatę. Poszliśmy do tej kawiarni na rogu. Gdy już tam byliśmy,do Leo podeszło kilka fanek. Nie przejęłam się tym zbytnio,ale podeszła do mnie też jedna z fanek. Powiedziała,że mam odwalić się od Leo,że on jest ich i że pożałuje.. - powiedziałam ledwo powstrzymując płacz.
-Słuchaj.. Zawsze trafią się takie fanki,które będą zazdrosne o każdą koleżankę swojego idola. Nie możesz przejmować się tak opinią innych.. A poza tym,ile ona miała lat?
-No nie wiem,może z 13.
-No własnie! Nie masz się czego bać! Co może ci zrobić trzynastolatka? 
-Ale ona mówiła to z takim..znienawidzeniem..
-Głowa do góry. Ona nawet nie wie jak się nazywasz ,skarbie.
-Dziękuję Nati,na ciebie zawsze mogę liczyć. 
-Nie masz za co,wiesz co ja muszę już lecieć,bo za chwilę ma przyjść pani Victoria i pani Karen. Trzymaj się i  nie płacz więcej.
-Okej,pa..
Nie wiedziałam co mam o tym wszystkim myśleć. Ta fanka.. Może to dziwnie zabrzmi,ale boję się jej.Niby zwykła trzynastolatka,ale wiem do czego zdolne są nawet takie trzynastolatki. Ciekawe co robi Leo.Pewnie nawet nie zauważył,że wyszłam. Jestem tylko zwyczajną fanką,a oczekuję nie wiem czego. Chyba najlepiej będzie,jeżeli dam mu spokój. To będzie dobre i dla mnie i  dla niego. Mnie nie będą nienawidzić jego fanki,a on nie będzie musiał pokazywać się z taką jak ja. 

~Leo

Skończyłem rozdawać autografy i robić zdjęcia. Chciałem wrócić do Niny,ale zauważyłem,że jej już nie było. Zauważyłem,że zostawiła pieniądze na stoliku. Nie musiała,ale trudno. Pewnie znudziło ją czekanie na mnie. Usiadłem jeszcze na chwilę przy stoliku. Po chwili przysiadła się jakaś blondynka
-Szukasz tej dziewczyny,co tu siedziała?
-Tak,a widziałaś ją może?
-No tak,wybiegła stąd z płaczem jakieś pół godziny temu.
-Okej,dziękuje.
O cholera. Nina wybiegła stąd z płaczem. Co się mogło stać? I gdzie ona jest? Mam nadzieję,że jest w domu. Nie wiem co się stało,ale wiem,że muszę to jak najszybciej załatwić. Poszedłem do jej domu.

~Nina

Usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. W drzwiach stał Leo. O kurde,a ja miałam rozmazany makijaż i byłam cała zapłakana.. A zresztą mam to gdzieś. Może się zniechęci i sam nie będzie chciał się ze mną widywać.
-Cześć..Mogę wejść? 
-Tak,jasne. Chodź na górę..
Weszliśmy do mojego pokoju. 
-Co się stało,że płakałaś?
-Nic takiego. Sprawy rodzinne.- nie chciałam mu mówić,ale chyba będę do tego zmuszona,bo nie odpuszczał.
-Sprawy rodzinne,dlatego wybiegłaś z płaczem z kawiarni? Proszę cię,nie kłam. Możesz mi wszystko powiedzieć. - objął mnie.
-Bo.. Gdy ty poszedłeś do fanek,to jedna z nich podeszła do mnie i powiedziała,że mam się od ciebie odwalić,że jesteś tylko jej i że jestem szmatą. - nie dałam rady,mocniej się w niego wtuliłam i zaczęłam płakać. Co ja poradzę na to,że tak przejmuje się opinią innych i nie umiem mieć wyjebane na obrażanie mnie?
-Wiesz.. Niektóre Bambinos są takie zazdrosne,że jak widzą mnie z jakąkolwiek dziewczyną,od razu ją hejtują i w ogóle.. Przepraszam cię za nie.
-Nie przepraszaj.Przyzwyczaiłam się,że każdy mnie obraża,przezywa i że jestem ta najgorsza.
-Nie mów tak. Jesteś najlepszą osobą,jaką poznałem i nikt nie ma prawa cię obrażać,czy wyzywać.
-To miłe,że tak mówisz,ale niestety to nie prawda. 
-Prawda.Może idziemy do kina? Wyluzujesz się i w ogóle.
-Okej,ale tak jak teraz nie pójdę.Wyglądam jak potwór..
-Nie prawda. Jesteś piękna nawet w rozmazanym makijażu. 
-Nie jestem.Dobra,idę się przebrać a ty tu czekaj.

~Nina

Postawiłam na wygodę.

Wyszłam z łazienki i poszliśmy do kina. 
-Na co idziemy? -zapytałam
-Może "Annabelle 2" 
-Przecież to jest horror!
-Nie bój się,będę tam z tobą.
-Łatwo ci mówić. Ale niech ci będzie..
Usiedliśmy w sali kinowej i zaczął się film.

~Leo

Oglądaliśmy film. Widziałem,że Nina się bała. Przytuliłem ją. Jej włosy tak pięknie pachniały.Ona pięknie pachniała... Leo,przestań debilu -skarciłem się w myślach. Film się skończył. Było dosyć późno.Postanowiłem,że odprowadzę Nina do domu.

~Nina

Strasznie się bałam,ale Leo w połowie filmu mnie przytulił,więc nie bałam się aż tak bardzo. Potem razem poszliśmy do domu. Było trochę chłodno,a ja na sobie miałam tylko cienki sweterek. Brawo Nina,brawo
-Zimno ci? - zapytał Leondre
-Aż tak bardzo widać?
-Trzęsiesz się - zaśmiał się i oddał mi swoją bluzę. -Cieplej?
-I to jak. A tobie nie będzie zimno?
-Niee.
Dochodziliśmy do domu.
-Wejdziesz jeszcze na chwilę? -zapytałam
-No w sumie..  tak w domu będę się nudził,a u ciebie jest moja i Charlie'go mama. 
-Myślisz,że Charlie też jest?
-Pewnie tak.
Weszliśmy do domu.Przywitałam się ze wszystkimi i poszłam na górę. Z pokoju Natalii dochodziły czyjeś głosy. Weszłam tam,a na łóżku siedziała Natalia. Z Charlie'm.
-Jezu! Charlie Lenehan!
-Bambino? - spytał
-Tak! Co porabiacie?
-A nic,siedzimy i gadamy. - powiedziała Natalia.
-Oki,to ja nie przeszkadzam. Idę do Leo 
-Pa - odpowiedzieli razem. 
Na moim łóżku leżał Leo i pisał coś na telefonie. 
-Miękkie mam łóżko co nie?
-I to jak hahaha
-Znajdzie się miejsce dla mnie? 
-Jasne - przesunął się.
Położyłam się obok niego i zaczęłam myśleć. Jakie ja mam szczęście. Przyjaźnie się z Leondre Devries'em i znam Charlie'go Lenehana. W dodatku są oni w moim domu i jeden z nich leży na moim łóżku w moim pokoju. To jest jakiś sen. Naprawdę. 
-O czym myślisz? - wyrwał mnie z przemyśleń mój towarzysz.
-Czy my jesteśmy przyjaciółmi? - zapytałam
-No pewnie,a czemu pytasz?
-Tak jakoś haha
Przytuliłam się do niego a on tylko się uśmiechnął. Nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam w jego ramionach.

~Leo

Nina zasnęła. Zdziwiło mnie jej pytanie. Przecież wiadomo,że jestesmy przyjaciółmi. Powoli odsunąłem się od dziewczyny,żeby jej nie obudzić. Niestety nie udało mi się to:
-Leo? Idziesz już?
-Tak,mama mnie wołała..
-Okej.. Dobranoc
-Dobranoc księżniczko.Pocałowałem ją w policzek.

~Nina

Leo jak wychodził powiedział do mnie "księżniczko" i pocałował w policzek. To było mega słodkie. Poszłam się wykąpać i ubrać w piżamę


.
Po chwili już spałam.

____________________________________________________________________________
Nie wiem,czy ten rozdział jest okej.Nie wyszedł mi taki jaki chciałam.
 Mam nadzieję,że się podoba.Koniecznie wyraźcie swoją opinię w komentarzu. Jeżeli macie jakieś pytania,to piszcie na asku:)) ASK KLIKNIJ!
A i jesli chcecie powiadomienia o rozdziałach to napiszcie mi na asku,a ja będę wam wysyłać:) Miłego dnia!! <3
Dziękuję za 600 wyświetleń!